Z dziejów polskiej myśli szkoleniowej

Wybrane fragmenty rozmów z selekcjonerami reprezentacji Polski i działaczami PZPN, jakie przeprowadziła "Gazeta Wyborcza".

Selekcjoner Jerzy Engel 26/04/2000

- Jestem przekonany, że poza kilkoma drużynami, których nigdy nie przeskoczymy, będziemy w stanie walczyć z każdym w Europie. Oczywiście mogą się zdarzyć nieprzegrane mecze z potęgami, ale umówmy się, że jest na świecie grupa reprezentacji, których nigdy nie dogonimy. Różnica między nami a nimi będzie się powiększać z roku na rok.

Dlaczego?

- Bo u nas praca z młodzieżą jest tragiczna. 80 procent klubów zatrudnia trenerów młodzieży na pół etatu albo społecznie, 60 procent tych instruktorów nie ma kwalifikacji.

To znaczy, że za dziesięć lat nie będzie lepiej?

- Nie będzie.

Selekcjoner Paweł Janas 12 czerwca 2003 r.

Co jeszcze zrobił pan przez te pół roku?

- Na kilku zgrupowaniach pokazałem chłopakom, jakiego grania od nich oczekuję. Teraz trzeba nad tym tylko pracować. Sporo czasu poświęciliśmy stałym fragmentom gry. Okazuje się, że jeszcze zbyt mało, bo w Sztokholmie ani jednego nie wykonaliśmy jak należy. I o to także mam pretensje. A przecież omawialiśmy wszystko na odprawie, ćwiczyliśmy na boisku, a w meczu nie było z tego żadnego pożytku. Piłkarze nie myślą w niektórych momentach. To też jest smutne.

Wiceprezes PZPN Henryk Apostel 13/06/2006

[...] Pierwszy celny strzał Polacy oddali w 83. minucie.

- Ja jedną rzecz uważam: nie ma strzałów, nie ma bramek. Tych strzałów było rzeczywiście bardzo mało.

[...] Jak by pan porównał taktycznie naszą reprezentację z innymi finalistami mundialu? Czy próbuje ona - efekty zostawmy na boku - grać nowocześnie?

- Powiem tak: polska drużyna musi grać coś lepszego niż to, co zaprezentowała z Ekwadorem. I jeszcze jedna kwestia: czy nasi zawodnicy uwierzą, że mogą zrobić psikusa Niemcom.

Jak to osiągnąć?

- Dobrze by było, gdyby u piłkarzy nastąpiła złość na boisku. Wtenczas, jeśli wyjdzie akcja - jedna, druga - to może się dziać dobrze w polskim futbolu.

Wiceprezes PZPN Antoni Piechniczek 13/07/2006

[...] Nikt nie wie, że w latach 60. był taki trener Ryszard Koncewicz i dostał propozycję zostania selekcjonerem Holandii. Ale żona powiedziała: "Rysiu, jesteśmy bezdzietnym małżeństwem, po co nam te wielkie pieniądze kosztem wyjazdu. Zostańmy w kraju, żyjmy jak dotychczas".

To historia zatoczyła koło - my mieliśmy być nauczycielami Holendrów, a teraz musimy uczyć się od nich.

- Oczywiście, że tak, ale to nie wynika z tępoty ani głupoty naszych trenerów. Czasami, jak czytam gazety, to aż uśmiech ciśnie mi się na twarz, bo to ja byłem wykładowcą na kongresie trenerów europejskich w Splicie w 1983 r. I to mój wykład zrobił największe wrażenie, a Jupp Derwall powiedział: "Panowie, spłynęła na nas lawina informacji, którą długo po powrocie do domu będziemy analizować".

Ale to było 20, 30 lat temu. Dziś żaden polski trener nie pracuje w dobrym klubie ani reprezentacji.

- Oczywiście, że nie powinniśmy żyć tamtymi czasami, ale nie ja za to odpowiadam.

[...] To dlaczego dziś polscy trenerzy nie chcą się uczyć, nie chcą nawiązać do najlepszych lat polskiej piłki?

- A skąd pan wie, że oni nie chcą się uczyć. Może jest tak, że wiedzę mają głęboką, tylko trafiają na taką sytuację, na jaką trafiają - że jak ktoś dwa razy dobrze kopnie piłkę, to wyjeżdża za granicę. [...] Zawodnicy powinni mieć lepszy kręgosłup moralny i wymagania wobec siebie, a nie zachłystywać się tym, że rośnie im konto w banku.

Gdyby dziś zgłosił się ktoś do pana i powiedział: Proszę polecić mi dobrego polskiego trenera, to kogo by pan polecił?

- Wśród ludzi, których polecaliśmy jako asystentów panu Beenhakkerowi, byli np. Dziekanowski (został), Majewski, Wleciałowski z Ruchu Chorzów, Fornalik z Odry Wodzisław, Jan Urban, Dariusz Kubicki. Myśleliśmy o Wdowczyku z Legii, ale wiedzieliśmy z góry, że to przegrana sprawa. Tak samo z Wieczorkiem z Korony. Krótko mówiąc - znaleźliśmy grupę młodych, zdolnych trenerów.

A czy Wydział Szkolenia chce mieć wpływ na to, co Beenhakker robi?

- [...] W rozmowie z nami na pewno się przekona, że polscy trenerzy to nie są jacyś frajerzy ani głąby kapuściane, ale ludzie, którzy mają wielką wiedzę.

Smuda: Idziemy na całość, walczymy do upadłego ?

Więcej o: