Łajdactwa Emmanuela Adebayora. Będzie kara?

- Mam nadzieję, że Emmanuel Adebayor, któremu łajdactwa w meczu Manchester City - Arsenal nie tylko uszły na sucho, ale los jego chamstwo nagrodził ważnym golem i kluczową interwencją pod własną bramką, kiedy to wybił piłkę z pustej siatki, jeszcze zawiśnie w promieniach słońca, po interwencji FA - pisze na swoim blogu Michał Pol.

W sobotę Adebayor i jego Manchester City grali z Arsenalem Londyn, w którym piłkarz występował do poprzedniego sezonu. ManCity wygrało 4-2, ale postawa Adebayora wobec byłych kolegów wzbudziła kontrowersje.

- Nie dziwi nas specjalnie, że między nim a Robinem van Persie nie było chemii w szatni, bo Holender nie jest bohaterem naszej bajki, ale za kopniecie w twarz leżącego na murawie napastnika "Kanonierów" powinien był wylecieć z boiska. Kopnięcie nieprzypadkowe i ewidentnie złośliwe. Korek rozorał van Persiemu policzek, a gdyby trafił go w oko? - zastanawia się Michał Pol.

- A przynajmniej dostać żółtą kartkę, a drugą za prowokację, jakiej dopuścił się po zdobyciu gola, kiedy to przebiegł przez całą długość boiska, by z rozłożonymi rękami celebrować przed sektorem kibiców Arsenalu. Dobrze wiemy czym taka prowokacja mogła się skończyć.

- Trener City, Mark Hughes mówi, że emocjonalna reakcja Adebayora choć niewłaściwa, jest zrozumiała, jeśli wziąć pod uwagę 18 miesięcy frustracji Pewnie kolejne 18 miesięcy frustracji po zawieszeniu byłoby karą zbyt wielką, ale tak z 6-8 meczów powinien dostać, nie mówiąc o efektach policyjnego śledztwa za wszczęcie zamieszek na trybunach. Skoro Didier Droga i Jamie Carragher pauzowali trzy mecze za odrzucenie w trybuny monet, którymi zostali trafieni

Przeczytaj cały wpis - na blogu Pola ?