ME siatkarzy. Winiarski: Castellani wszystko świetnie poukładał

- Wszyscy w drużynie grają super, jak choćby Piotrek Gruszka czy Michał Bąkiewicz, a już Barek Kurek jest niesamowity - komentuje Michał Winiarski.

Zobacz mistrzowskich Polaków na Zczuba.tv ?

Winiarski doznał kontuzji barku i musiał być operowany.

Jarosław Bińczyk: Spodziewał się Pan, że reprezentacja Polski tak dobrze wypadnie w mistrzostwach Europy?

Michał Winiarski: Przed wyjazdem na mistrzostwa powiedziałem, że albo wypadniemy bardzo słabo, albo awansujemy do finału.

Skąd aż taka rozbieżność?

- Bo przewidywałem, że możemy sprawić niespodziankę. Kiedy jeszcze byłem w kadrze, czułem panujące w niej pozytywne myślenie. A wtedy dużo łatwiej jest osiągnąć sukces, nawet kiedy nie jest się faworytem.

Słyszałem opinie, że to nie my gramy tak dobrze, ale rywale są tacy słabi.

- Uważam, że nie wszyscy potrafią się cieszyć z sukcesu. Przecież zawsze w Polsce słyszymy narzekania, że za mało wygrywamy. Zamiast się zastanawiać, kto był słaby, a kto lepszy, trzeba się cieszyć z kolejnych zwycięstw. Przecież gra w finale mistrzostw Europy jest największym sukcesem polskich siatkarzy od trzech lat, kiedy zdobyliśmy srebro na mistrzostwach świata. Mało tego, jest jednym z największych osiągnięć w historii polskiej siatkówki.

W Turcji brakuje trzech zawodników, bez których jeszcze niedawno trudno było wyobrazić sobie reprezentację: Pana, Sebastiana Świderskiego i Mariusza Wlazłego. Nie ma też Grzegorza Szymańskiego, Łukasza Kadziewicza czy Marcina Wiki. Ale w mistrzostwach tego absolutnie nie widać. Mamy drużynę niemal kompletną.

- Wygląda na to, że naprawdę jesteśmy tacy mocni. Wszyscy w drużynie grają super, jak choćby Piotrek Gruszka czy Michał Bąkiewicz, a już Barek Kurek jest niesamowity. On w Turcji przechodzi samego siebie! Guma [Paweł Zagumny] jest w świetnej formie, znakomicie spisują się środkowi, a Piotrek Gacek w kolejnej wielkiej imprezie nie zawodzi. To wszystko pokazuje, że kolejne wygrane spotkania nie są przypadkowe i w finale znaleźliśmy się całkowicie zasłużenie.

Wcześniej mówił Pan o pozytywnym nastawieniu. Czy wpływ na to miała zmiana trenera?

- Na pewno w jakiejś części. Daniel Castellani wszystko świetnie poukładał. Wreszcie w reprezentacji ktoś zrozumiał, że do optymalnego przygotowania się do najważniejszej imprezy w sezonie, trzeba odpuścić mniej ważne starty. Nie da się utrzymywać wysokiej formy przez cały rok. Ostatnia Liga Światowa została potraktowana treningowo i teraz mamy efekty. Poza tym zmiana prawie trenera zawsze wywołuje pozytywną reakcję w drużynie. Każdy chce się jak najlepiej pokazać.

Jest Pan w trakcie rehabilitacji po operacji barku. Jak Włosi reagują na sukcesy naszej drużyny?

- Właśnie wróciłem do Polski i od poniedziałku będę trenował ze Skrą Bełchatów [Winiarski dwa tygodnie temu przeszedł z Trento do mistrza Polski - przyp. jar]. Ale wcześniejsze spotkania oglądałem we Włoszech. Tam wszyscy byli bardzo zaskoczeni postawą Polaków. Sukcesy przyjmowali z niedowierzaniem. Oczywiście na początku słychać było opinie o grupie śmierci, w której znaleźli się w Włosi i słabszej połówce, którą Turcy ułożyli pod siebie. Okazało się, że to było tylko gadanie, bo z naszej grupy dwie drużyny znalazły się w finale.

Żałuje Pan, że nie mógł zagrać w tak udanych mistrzostwach Europy?

- Pewnie, że chciałbym być zdrowy i cieszyć się z chłopakami z medalu. Ale nawet nie grając jestem bardzo szczęśliwy, że udało nam się odnieść tak wielki sukces.

Na koniec zapytam o Pańskie zdrowie - kiedy wróci Pan do gry?

- Trochę czasu jeszcze musi minąć. Na razie wykonuje tylko ćwiczenia przywracające Ruchomość stawu barkowego. Potrwają one jeszcze miesiąc. Później dopiero rozpocznę treningi.

Polscy siatkarze mistrzami Europy! ?