Pierwsza liga. Nemec robi różnicę

- Spokojnie, o ekstraklasie pomyślimy po zakończeniu jesieni. Wtedy zobaczymy, gdzie jesteśmy i czego potrzebujemy - powtarza Piotr Mandrysz, trener Pogoni Szczecin.

Portowcy są na 4. miejscu w tabeli, ale przedsezonowych, ostrożnych deklaracji nie chcą zmienić. - Zgrywamy się. Nim dobrze się poznamy, minie trochę czasu i wyniki nie muszą być takie, jakbyśmy my i kibice chcieli - dodaje Olgierd Moskalewicz, lider Pogoni.

Szczeciński klub - po tym, gdy rozpadła się z hukiem brazylijska Pogoń Antoniego Ptaka - odbudowę rozpoczął od IV ligi dwa sezony temu. Miał być spacerek, ale skończyło się na kilku wpadkach i zwolnieniu trenera Marcina Kaczmarka. Drużyna wywalczyła w końcu awans, bo... mieli jej dosyć rywale. Zdecydowana większość spotkań była rozgrywana w Szczecinie, bo innych klubów nie było stać na przyjęcie kibiców Pogoni(np. wynajęcie ochrony). Część spotkań Pogoń wygrała walkowerem. Takich "numerów" nie było już w zreformowanej drugiej lidze, w której mimo wielu głośnych nazwisk w składzie zespół grał w kratkę. Posadą przypłacił za to Mariusz Kuras, ale w końcu pod wodzą Piotra Mandrysza ekipa zdołała awansować z 2. pozycji.

Za odbudowę Pogoni zabrali się miejscowi sponsorzy (tzw. gastronomicy; prezesem jest Artur Kałużny, właściciel znanego lokalu w Szczecinie) oraz miasto. Magistrat nie skąpi pieniędzy. Budżet Pogoni w niższych ligach był najwyższy, choć teraz ustępuje pewnie tym z Zabrza czy Łodzi. Kadrowo Pogoń też jest mocna - wrócił m.in. Moskalewicz, w sumie zatrudniono 14 nowych graczy. Drużyna wciąż prezentuje słabą formę, ale punktuje. W sobotę ograła Znicz, choć to goście mogli objąć prowadzenie.

Z zazdrością na Szczecin spoglądają w Świnoujściu. Flotę nie stać na takie transfery, nie ma w kasie funduszy, ale zespół Petra Nemca (Czech w Polsce pracuje od kilku lat, wcześniej związany był m.in. ze Śląskiem, Widzewem, Miedzią) prezentuje bardzo dobrą dyspozycję. Gdy latem z zespołu uciekło siedmiu zawodników (trzech do Pogoni, gdzie ich zarobki wzrosły dwu-trzykrotnie), wydawało się, że wyspiarze będą walczyć o utrzymanie. Nemec jednak "robi różnicę". Dał w kość podopiecznym na letnim obozie i teraz zawodnicy przygotowaniem fizycznym górują nad przeciwnikami. - Ekstraklasa nas nie interesuje. Jesteśmy za małym klubikiem. My chcemy wygrywać każdy mecz i szybko zapewnić sobie utrzymanie w lidze - uspokaja Nemec.

Derby już były. Flota była lepsza, ale skończyło się remisem. Teraz Pogoń w ciszy i spokoju chce walczyć o awans, Flota chciałaby na koniec sezonu wyprzedzić szczecinian. Coraz częściej też słychać teorię, że jeśli Mandrysz nie poprawi gry Pogoni, to zastąpi go... Nemec. W Świnoujściu twierdzą, że to niemożliwe. Szkoleniowca puszczą wszędzie, tylko nie do Szczecina.