El. MŚ 2010. Trener Irlandii Płn.: Jestem rozczarowany

- 1:1 to fantastyczny rezultat, ale wszyscy jesteśmy rozczarowani, że nie zdobyliśmy trzech punktów. Przyjeżdżając do Polski - kraju, który ma bardzo dobrą drużynę - wiedzieliśmy, że musimy dać z siebie wszystko. I zrobiliśmy to - cytuje trenera Irlandii Północnej Nigela Worthingtona irlandzkie wydanie The Mirror.

Przeczytaj, co o meczu sądzi Leo Beenhakker ?

Irlandczycy zszokowali Polaków swoją grą w pierwszej połowie. Bezbłędną w obronie i groźną w kontrataku - taka opinia dominuje w irlandzkiej prasie po sobotnim spotkaniu 3 grupy eliminacji mistrzostw świata RPA 2010 między Polską a Irlandią.

W samych superlatywach opisywana jest akcja z 37 minuty meczu, która dała Irlandczykom prowadzenie - Napastnik Rangersów Kyle Lafferty z chirurgiczną precyzją wykończył doskonałe podanie od Davida Healy'ego, które było wynikiem świetnej akcji asystującego i Damiena Johnsona. Humory Irlandczykom zepsuł tylko Mariusz Lewandowski , który w 80 minucie wespół z dwoma obrońcami gości wpakował piłkę do siatki. Nie pozwolił tym samym na "wielkie zwycięstwo", jak nazwali dziennikarze The Mirror stan sprzed feralnej dla nich, 80 minuty.

- Wszyscy zagrali fantastycznie, mamy ważny punkt. A remis w drugim meczu naszej grupy czyni ten punkt jeszcze cenniejszym - opowiadał Worthington.

- Wiedzieliśmy, że czeka nas mecz przy fantastycznej publiczności. Kibice byli kolorowi i głośni, wspaniale być częścią takiego widowiska - komplementował polskich fanów trener Irlandii.

- Powiedziałem chłopakom przed meczem - cokolwiek by się nie działo, wyjdźcie na boisko i cieszcie się grą. I w pierwszej połowie zrobili dokładnie to, o co ich poprosiłem. Wiedzieliśmy też, że Polacy wywrą na nas ogromną presję w drugiej części meczu. Ale gra pod presją, obrona wyniku, też są ważną częścią futbolu - kontynuował Worthington.

Irlandczycy żałują, że z powodu kontuzji boisko opuścić musiał strzelec bramki Kyle Lafferty, najgroźniejszy piłkarz gości w sobotnim spotkaniu. Nie mogą przeboleć też sytuacji z 65 minuty, kiedy to Martin Paterson przestrzelił będąc oko w oko z Borucem . Gdyby trafił, mielibyśmy trzy punkty - emocjonuje się dziennikarz The Mirror. Trudno nie przyznać mu racji, gdyby Paterson pokonał bramkarza Celtiku, to dziś nie zastanawialibyśmy się, jak trudno będzie biało-czerwonym o awans, a ogłaszalibyśmy koniec polskiego futbolu.

Tabela Grupy 3:

Szanse na mundial wciąż są. Zobacz, co musi się stać  ?

Więcej o: