AZS Toruń - Malfarb-Budrem Ostrów 66:84

AZS Toruń - Malfarb-Budrem Ostrów 66:84

Kwarty: 20:22, 18:21, 12:25, 16:16. AZS : Chromicz 16, Lewandowski 12, Karwanien 12 (4), Żytko 11, Pietrzak 6 oraz Lipiński 7 (1), Beciński 2, Sowiński 0. Malfarb : Sessoms 29 (3), Sretenović 12 (1), Sidor 10, Parzeński 10, Young 6 oraz Szawarski 9 (1), Helmanis 6 (1), Robak 2. Koszykarz meczu : Sessoms.

Wicelider tabeli z Ostrowa nie potrafił zdobyć w pierwszej połowie znaczącej przewagi. AZS zagrał bardzo skutecznie, szybko i zespołowo w ataku. Wprawdzie po czterech minutach i celnym rzucie swego rozgrywającego Zorana Sretenovicia ostrowianie prowadzili 9:5, ale skuteczne akcje akademików, punkty Dariusza Lewandowskiego i Ireneusza Chromicza doprowadziły do stanu 11:9 dla AZS. Było to pierwsze prowadzenie torunian w tym spotkaniu. Po raz drugi torunianie wygrywali w 8. min 16:15 - wówczas Chromicz trafił za trzy punkty.

Po niecelnym rzucie Dariusza Parzeńskiego do kosza Stali rzucił Tomasz Lipiński (18:15). Siłę ostrowian w ataku pokazali jednak kolejno Sretenović, najlepszy snajper ligi Petey Sessoms oraz Ukrainiec z polskim obywatelstwem Wadim Czeczuro. Po ich akcjach było 21:18 dla gości. Potem jeszcze jedno oczko z linii rzutów wolnych dorzucił Uvis Helmanis, a wynik pierwszej kwarty ustalił trzy sekundy przed jej końcem indywidualną akcją rozgrywający AZS Łukasz Żytko. - Po raz pierwszy widziałem go w akcji. To duży talent, ale jest jeszcze zbyt młody, by wziąć na siebie odpowiedzialność za grę przez cały mecz - powiedział po meczu trener Stali Andrzej Kowalczyk.

W kolejnej części gry ostrowianie postawili jednak znacznie trudniejsze warunki. Zaczęli zdecydowanie lepiej bronić i dzięki temu powiększali przewagę. W drugiej połowie raz jeszcze AZS zaczął znakomicie. W krótkim czasie Aleksiej Karwanien trafił dwukrotnie za trzy (44:43 dla AZS), ale to był ostatni zryw torunian w spotkaniu. Zaczął się za to festiwal Sessomsa. Amerykański skrzydłowy rzucił akademikom w trzeciej kwarcie, która zadecydowała o wyniku meczu, aż 14 pkt. (21 w drugiej połowie) i wyprowadził swój zespół na wysokie prowadzenie. Jeszcze w 24. min było tylko 46:52, a w 27. już 48:63.

- W tej kwarcie zastosowaliśmy wariant ruchomej i aktywnej strefy z indywidualnym kryciem Karwaniena, który ćwiczyliśmy przez ostatni tydzień - mówił po meczu Kowalczyk.

- Nie mamy odpowiedniej liczby wartościowych zawodników, żeby przeciwstawić się takiemu zespołowi jak Stal - tłumaczył postawę swych zawodników w drugiej połowie spotkania szkoleniowiec AZS Jacek Kalinowski.

jp, Toruń