Dramatyczny mecz w Tychach. Karne dla GKS-u

Michał Kojdecki tańczył na linii bramkowej jak Jerzy Dudek w pamiętnym finale Ligi Mistrzów w Stambule i zapewnił GKS-owi Tychy awans do kolejnej rundy!

- Oczywiście, że się wzorowałem na Jurku Dudku. To najlepszy sposób na rozkojarzenie rywala - uśmiechał się Kojdecki. Dwa lata temu, gdy GKS wyeliminował z pucharowych rozgrywek Odrę Wodzisław, to także Kojdecki ratował tyski zespół w rzutach karnych. - Proszę nie mówić, że jestem bohaterem. Na wygraną zapracowała cała kadra i sztab trenerski - podkreślał zawodnik, na którego koledzy wołają "Kojdo".

Gdy Brazylijczyk Wallece Benevente przestrzelił ostatniego karnego, stadion skrywał już półmrok. Łukasz Jachym, prezes GKS-u, który relacjonował decydującą rozgrywkę na żywo przez telefon, aż zawył z radości.

- Kurcze, ten zespół ma charakter! No i smykałkę do karnych. Jak chłopcy trochę sobie odetchnęli to spytałem kto jest gotowy do strzelania jedenastek. Mariusz Masternak lekko się zawahał i strzelił w słupek. 130 minut wyczerpującej, zwycięskiej walki - zaciskał pięść trener Mirosław Smyła.

Mogło obejść bez takich emocji, bo jeszcze przy prowadzeniu 1:0 Krzysztof Bizacki trafił w słupek. A potem - niemal równo z końcem dogrywki - "Bizak" pięknie główkował z kilku metrów, ale bramkarz Górnik genialnie odbił piłkę. Część kibiców psioczyła na doświadczonego zawodnika, ale Smyła wziął go w obronę. - To dla GKS-u niezwykle ważny piłkarz, nie dam go skrzywdzić. Wygramy dzięki niemu jeszcze niejeden mecz. W tej dogrywce to wyszedł w powietrze jak nastolatek - uśmiechał się.

Akcje na wagę zwycięstwa miał też pierwszoligowiec. Sam Janusz Surdykowski mógł strzelić trzy kolejne gole. - Biorę tę porażkę na siebie. Znowu zawiodła skuteczność. Tak samo jak w lidze. A karne? Doszedł stres, zmęczenie i już po nas - rozłożył ręce.

Przed meczem z Górnikiem kadra GKS powiększyła się o dwóch nowych graczy - młodych napastników Roberta Wojsyka i Damiana Sieniawskiego.

Wojsyk dostał nawet szansę gry w podstawowym składzie, ale po boisku biegał niecałe dwadzieścia minut. Piłkarz wypożyczony z Polonii Bytom dwa razy przewrócił się w polu karnym tak jakby brakowało mu sił na walkę wręcz. Po chwili jednak z grymasem bólu dokuśtykał do ławki rezerwowych i wymownie złapał się za kolano. To nie musi być koniec wzmocnień GKS-u. Trener Smyła liczył jeszcze na zakontraktowanie bramkarza. Do klubu przyjechał nawet Mateusz Struski, utalentowany zawodnik Ruchu Chorzów, ale na rozmowach się skończyło.

GKS Tychy - Górnik Łęćzna 1:1 (1:0, 1:1), karne 3:2

Bramki: 1:0 Wróbel (37.), 1:1 Surdykowski (73.)

GKS: Kojdecki - Odrobiński Ż , Kopczyk, Masternak, Zadylak - Kasprzyk, Babiarz Ż (91. Ankowski), Bizacki, Gurczyk, Wania (100. Sieniawski Ż ) - Wojsyk (21. Wróbel)

Górnik: Giertl - Tomczyk, Benevente Ż , Klajda (113. Głowacki), Bronowicki (46. Jędrzejuk Ż )- Stachyra, Bartoszewicz, Niżnik, Bazler, Kojasević (46. Wójcik) - Surdykowski

Sędziował: Marek Karkut (Warszawa). Widzów: 1000.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.