Eurobasket 2009.Muli Katzurin: Zmęczenie nie może być wymówką

- Jak drużynie idzie, to wszystko jest łatwe. Ale jak przychodzi kryzys, to musisz wiedzieć, co robić. Liczy się waleczność, bycie twardym, siła mentalna i umiejętność pozbierania się w trudnym momencie - mówił po porażce z Macedonią trener reprezentacji koszykarzy.

Łukasz Cegliński: Czy porażka z Macedonią to poważne ostrzeżenie?

Muli Katzurin: Nigdy nie lubimy przegrywać, ale teraz chodzi o coś więcej - o mentalność drużyny. Pierwszą połowę rozegraliśmy po naszej myśli, byliśmy lepsi od rywali. Ale w drugiej części oni zaczęli wywierać na nas presję, a my zaczęliśmy się gubić. Popełnialiśmy błędy.

W trakcie mistrzostw presja rywali będzie jeszcze większa.

- Więc co pan proponuje? Mam wejść na parkiet i pokazać, że mogę grać jako rozgrywający? Wykorzystujemy takich zawodników, jakich mamy. Oni muszą wyciągać wnioski z takich porażek - po to są sparingi. Mam nadzieję, że kiedy wróci do nas Marcin Gortat, to tchnie w zespół ducha. Tego nam brakuje.

Jak dużej zmiany spodziewa się pan po powrocie Gortata?

- Na pewno pomoże nam swoją obecnością pod koszem, cechami przywódcy, tym, jak potrafi mobilizować zespół. Zapewni nam zbiórki w obronie, bo teraz zbyt często pozwalamy rywalom na dobitki lub akcje z ponowienia.

Zagracie jeszcze tylko dwa sparingi.

- Dla nas najważniejszą rzeczą są teraz treningi. Musimy zacząć ciężko trenować w pełnym składzie. Pierwszorzędną sprawą jest dla nas przygotowanie się do pierwszego meczu mistrzostw Europy.

Zostały już tylko dwa tygodnie. Bardzo jest pan zmartwiony?

- Moja praca polega na tym, żeby się martwić.

Ale chyba nie w ten sposób.

- Przed nami wciąż wiele pracy. Zrobimy wszystko, co tylko możemy, aby się poprawić i zobaczymy, co z tego wyniknie.

Mówił pan o presji rywali na rozgrywających. Jak radzą sobie z nią Krzysztof Szubarga i Łukasz Koszarek?

- Nie chodzi tylko o nich, ale o cały zespół. Inni zawodnicy muszą wiedzieć, jak pomagać im, sobie, drużynie. Tego właśnie będziemy się teraz uczyć.

Z Macedonią brakowało także agresji w ataku - świadczy o tym zaledwie 11 wykonywanych rzutów wolnych. Rywale stawali na linii aż 37 razy.

- Liczby mówią same za siebie.

Co się dzieje z Michałem Ignerskim? Robi postęp, ale wciąż nie gra tak, jak potrafi.

- Nie pytajcie mnie o zawodników. To oni muszą się wytłumaczyć z takich rzeczy.

Ale to pan jest trenerem.

- Jedyne, co mogę powiedzieć o zawodnikach to to, że bardzo ich kocham. Jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego tak grają, to idźcie spytać ich.

Jest pan zadowolony z któregokolwiek z nich?

- Nie, bo przegraliśmy mecz, nad którym mieliśmy kontrolę. Tu nie chodzi o koszykówkę graną na boisku, tylko to, co się dzieje w głowie - o waleczność, o bycie twardym, o mentalną siłę i umiejętność pozbierania się w trudnym momencie. Jak drużynie idzie, to wszystko jest łatwe. Ale jak przychodzi kryzys, to musisz wiedzieć, co robić.

Mentalność to największy problem tego zespołu?

- Chciałbym, żeby to był jedyny problem, jaki mamy.

A zmęczenie?

- Ono nie może być dla nas wymówką. Brakuje nam zgrania, które chcemy poprawić na najbliższych treningach. Z Hiszpanii wracamy do Wrocławia i bezpośrednio przed mistrzostwami będziemy poważnie ćwiczyć.

Większość finalistów ME tydzień przed turniejem będzie grała jeszcze sparingi. Wy będziecie tylko trenować. To dobrze czy źle?

- Dwa tygodnie temu powiedziałbym, że źle, ale teraz się z tego cieszę.

O mentalnym problemie koszykarzy czytaj tutaj ?

Więcej o: