Eurobasket 2009. Mentalny problem koszykarzy

Porażka ze słabą Macedonią obnażyła braki Polaków na dwa tygodnie przed mistrzostwami Europy. Czy drużynę trenera Mulego Katzurina odmieni Marcin Gortat?

W turnieju Supercup w niemieckim Bambergu Polska zajęła ostatnie, czwarte miejsce. W piątkowym półfinale przegrała 74:81 z silną, ale bez dwóch ważnych zawodników Chorwacją. W sobotę o trzecie miejsce Polacy ulegli Macedonii grającej bez pierwszego rozgrywającego. Do przerwy prowadzili 51:36, ale w drugiej połowie zagrali fatalnie. Brak kontuzjowanego Gortata ich nie usprawiedliwia.

Zespołem wstrząsnęło. Wyniki sparingów nie są ważne, ale porażki - zwłaszcza takie - wprowadzają niepokojącą niepewność i stawiają pod znakiem zapytania pracę podczas przygotowań. - Z Macedonią powinniśmy wygrać 30 punktami, ale znowu okazało się, że nie jesteśmy zgrani - podsumował najskuteczniejszy Maciej Lampe.

Zdenerwowany bardziej niż zwykle Katzurin podczas meczu robił nietypowe zmiany co kilka sekund po pojedynczych błędach zawodników, ale po meczu długo z nimi nie rozmawiał - pozwolił im na gorącą burzę mózgów. Koszykarze siedzieli sami ponad pół godziny. - Nasz problem leży w mentalności, w podejściu do gry - powiedział po wyjściu z szatni Szymon Szewczyk. - Musimy chcieć, bez tego nic nie będzie. Myślę, że niebawem zobaczycie zmianę w naszej grze - dodał.

Jeśli koszykarze marzą o walce o ćwierćfinał Euro, zmiana nastąpić musi. Inaczej spore możliwości reprezentacji zostaną zmarnowane.

Potencjałem podkoszowego duetu Lampe - Gortat zachwycamy się nie tylko my - geniusza ataku i tytana obrony zazdroszczą nam także rywale, czego dowodem byli cmokający z uznaniem po akcjach tego pierwszego niemieccy dziennikarze. Lampe w ostatnich czterech meczach bez Gortata zdobywał średnio po 19,7 pkt. Większość z ogromną łatwością, także przeciwko świetnemu Chorwatowi Nikoli Vujciciowi, ale w obronie i w walce o zbiórki Lampe ma problemy. To jednak domena Gortata, który w tych elementach jest czołowym europejskim środkowym.

Słowo "potencjał" dodajemy także przy nazwiskach Ignerskiego, Koszarka, Chylińskiego i Kikowskiego. Waleczność to Szubarga, Roszyk i Szewczyk, przebojowością charakteryzuje się Logan, a doświadczenie to domena Wójcika, Dylewicza i Witki. Problem w tym, że zawodnicy rzadko funkcjonują jak zespół.

- Musimy się zgrać, musimy ze sobą więcej rozmawiać, bo na razie robimy za dużo głupich błędów - powtarza Lampe, który w reprezentacji gra po pięciu latach przerwy. O ile w ataku z kolegami rozumie się przyzwoicie, to nieporozumienia w obronie często kończą się stratą punktów. - Rozmawialiśmy o tym w szatni. Mam nadzieję, że dotarło do nas, że to, co się dzieje na boisku, nie zależy od trenera, tylko od nas. Ale wraca Gortat, będzie lepiej - mówił.

Brak leczącego kontuzjowane plecy Gortata pokazał, że Polacy mają problem nie tylko z walecznością pod koszem (Macedończycy zebrali 40 piłek, aż 12 w ataku), ale także z komunikacją w zespole. Na europejskim poziomie liczą się niuanse, takie jak wspólna mobilizacja i zawodników na parkiecie.

- Obojętnie, czy błędy trafiają się w ataku, czy w obronie, cała piątka musi wyjaśniać sobie sytuację - mówi Lampe, który tego nie robi. Krzyknąć nie potrafią też kapitan Adam Wójcik, milczek Logan ani obaj rozgrywający. Gortat, boiskowy gaduła, zbierał wokół siebie zespół już podczas łódzkich sparingów z Chorwacją.

Ale Gortat nie sprawi, że zawodnicy obwodowi zaczną lepiej organizować grę w trudnych momentach. Pod presją Chorwatów, ale i Macedończyków Polacy się gubili. - Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej gry - powiedział Łukasz Koszarek.

Wyznanie rozgrywającego jest szokujące, ale prawdziwe. Reprezentanci z polskiej ligi na krajowych boiskach tak twardej defensywy nie doświadczają, a ci, którzy grają za granicą, nie są zawodnikami, którzy mają piłkę w trudnych momentach. W kadrze nie ma boiskowych liderów.

- Pod presją oddajemy za dużo szybkich rzutów - tłumaczy Koszarek. - Zamiast szybko, powinniśmy grać mądrze. A my robimy błędy i nadziewamy się na kontry. Rywal nas dogania i w takim momencie trzeba mieć na parkiecie piątkę sprawdzoną w bojach, żeby wygrać. W tym zespole jeszcze takiej nie ma, bo w najsilniejszym składzie gramy ze sobą dopiero pierwszy sezon.

Najsilniejszy skład bez Gortata (Szubarga, Logan, Roszyk, Szewczyk, Lampe) w pierwszej połowie z Chorwacją grał nieźle, ale po przerwie w kilka minut stracił kilkanaście punktów. Sytuację uratowali rezerwowi (Michał Chyliński, Robert Witka), którzy z Macedonią zagrali jednak dużo słabiej. - W ciągu kilku tygodni nie da się stworzyć takiej drużyny, jakimi dysponują inne reprezentacje - mówi Koszarek.

Jego słowa są niepokojące, bo na ME presja grupowych rywali (Litwa, Turcja, Bułgaria) będzie jeszcze większa. - Ale mamy jeszcze trochę czasu. Takie mecze jak z Macedonią mogą nam tylko pomóc - wyraża nadzieję Koszarek.

Ostatnie testy Polaków - już z Gortatem - to jutrzejszy mecz w Saragossie z Izraelem, a w czwartek ich postępy sprawdzą mistrzowie świata Hiszpanie.

Więcej o przygotowaniach kadry w specjalnym serwisie- Eurobasket 2009 ?

Więcej o: