Polscy koszykarze pożądani za granicą

Łukasz Koszarek, Filip Dylewicz i Paweł Kikowski - najlepsi w ekstraklasie - wyjechali za granicę. Czy Polska zacznie eksportować koszykarzy do lepszych lig europejskich?

- Polski rynek zaczyna interesować zagraniczne kluby - przyznaje Walter Jeklin, prezes ekstraklasowej Polonii 2011 Warszawa. Słoweniec tłumaczy: - Wrześniowe mistrzostwa Europy zwróciły uwagę na 40-milionowy kraj, wciąż nieznany koszykarski rynek. Słoweńscy skauci są mile zaskoczeni poziomem polskiej ekstraklasy - dodaje Jeklin.

Najlepszy klub Słowenii, euroligowa Olimpija Lublana ściągnęła do siebie 23-letniego Pawła Kikowskiego, jednego z najbardziej utalentowanych polskich rzucających. W sezonie Kikowski zasłynął m.in. zwycięskim rzutem w ostatniej sekundzie dogrywki albo 20 punktami z rzędu dla swojej Kotwicy Kołobrzeg. Ale jego transfer był zaskoczeniem.

- Kikowski powinien pograć w pierwszej piątce silnej drużyny walczącej o mistrzostwo Polski - uważa ekspert TVP Sport Mirosław Noculak. - Ale jeśli wywalczy sobie miejsce w pierwszej piątce euroligowego zespołu, to jego wybór okaże się genialny.

- Olimpija od kilku lat szuka zawodników nieznanych, relatywnie tanich, ale takich, którzy mogą pomóc drużynie - tłumaczy Jeklin. - Klub przyciąga perspektywą gry w Eurolidze i daje szansę. Trenera Jurija Zdovca [czołowy jugosłowiański rozgrywający przełomu lat 80. i 90.] przekonało do Kikowskiego m.in. jego podejście do treningu - maksymalne zaangażowanie, chęć do pracy. Za wcześnie mówić o szansach Kikowskiego na grę w pierwszej piątce, ale wysokie tempo agresywnej obrony, co preferuje Zdovc, sprawia, że rotacja na boisku jest wysoka i zespół musi mieć 10-12 graczy zdolnych do gry w każdym momencie. Dobrze, że Paweł chce się sprawdzić w innym otoczeniu.

PLK na włoską LegaBasket zamienili Koszarek i Dylewicz. Pierwszy z nich to najlepszy polski rozgrywający, który powinien dyrygować grą reprezentacji na wrześniowych mistrzostwach Europy. 25-letni koszykarz w PLK zdobył już wszystko poza mistrzostwem Polski - mógł o nie walczyć, gdyby przeszedł do Asseco Prokomu Gdynia, który wykazywał zainteresowanie zawodnikiem, ale wybrał włoski Pepsi Juvecaserta - jeden ze słabszych zespołów poprzedniego sezonu LegaBasket.

- W PLK przyzwyczaiłem się do hal, zawodników, niewiele mnie może zaskoczyć - tłumaczy zmianę Koszarek. - Liga włoska jest dużo lepsza od polskiej. Chcę się w niej sprawdzić i zapracować na nazwisko, przebić się do wielkiej koszykówki. - Koszarek nie chciał być zmiennikiem w Polsce, być może będzie nim we Włoszech. Ale za granicą, w silniejszej lidze, to zupełnie inna sytuacja. Koszarek podjął dobrą decyzję - uważa Noculak.

Wszechstronny skrzydłowy, 29-letni Dylewicz zdobył z Prokomem sześć złotych medali z rzędu. Podpisał umowę z Air Avellino, który w poprzednim sezonie grał w Eurolidze, ale w LegaBasket zajął dopiero 11. miejsce i w najbliższych rozgrywkach w pucharach nie zagra. - Nie szukałem supersilnego klubu, tylko takiego, w którym dostanę dużo minut i będę mógł pokazać się za granicą - tłumaczy Dylewicz. W Avellino będzie grał obok Szymona Szewczyka, 27-letniego środkowego, który poza Polską gra od siedmiu lat.

Zmiany klubów na zagraniczne przez trzech graczy trudno uznać za masowy exodus, ale równoległy wyjazd trzech reprezentantów Polski i zarazem kluczowych zawodników czołowych zespołów to wydarzenie w ostatnich latach niespotykane. Po Koszarku, Dylewiczu i Kikowskim w PLK pozostanie dziura. Tym bardziej że regulamin ligi będzie prawdopodobnie wymagał obecności dwóch Polaków na parkiecie w każdym meczu. - Brak tej trójki sprawi, że poziom ligi się obniży - mówi Noculak. - Ale jeśli PLK jest zdrowym organizmem, to powinna wypromować nowe polskie gwiazdy.

Reprezentanci poza Polską

Filip Dylewicz (Air Avellino, Włochy), Marcin Gortat (Orlando Magic, NBA), Michał Ignerski (Bruesa San Sebastian, Hiszpania), Paweł Kikowski (Olimpija Lublana, Słowenia), Łukasz Koszarek (Pepsi Juvecaserta, Włochy), Maciej Lampe (Maccabi Tel Awiw, Izrael), Szymon Szewczyk (Air Avelino, Włochy). Za granicą grali także ostatnio Michał Chyliński (Clinicas Rincon Axarquia, Hiszpania) i Robert Skibniewski (BK Prostejov, Czechy).

Szewczyk we Włoszech razem z Dylewiczem - czytaj tutaj ?

Więcej o: