Czy powrót Schumachera jest bezpieczny dla Formuły 1?

Powrót 40-letniego Michaela Schumachera do wyścigów podzielił Formułę 1. Czy z uwagi na bezpieczeństwo kierowców wchodzących do rywalizacji w trakcie sezonu potrzebna jest zmiana przepisów?

Awaryjny powrót Schumachera, siedmiokrotnego mistrza świata, ogłoszono 29 lipca. Cztery dni wcześniej, w trakcie kwalifikacji GP Węgier, kierowca Ferrari Felipe Massa został uderzony w kask sprężyną urwaną z innego samochodu i w stanie zagrażającym życiu znalazł się w szpitalu. Udział Brazylijczyka w wyścigach jest na razie wykluczony, więc Ferrari sięgnęło po swojego starego mistrza.

Schumacher, "Czerwony Baron", po tragicznej śmierci Ayrtona Senny w 1994 r. był symbolem F1 na przełomie wieków, więc jego powrót wstrząsnął Formułą 1. Pisano o znakomitym posunięciu marketingowym Ferrari, cytowano słowa zacierającego ręce Berniego Ecclestone'a. - To jak powrót Franka Sinatry, prawda? - cieszył się właściciel praw komercyjnych, który wie, że dzięki Schumacherowi organizatorzy wyścigów sprzedadzą więcej biletów, a transmisje przyciągną reklamodawców.

Fani rozpoczęli dyskusje o wynikach, jakich można spodziewać się po Schumacherze - co osiągnie rekordzista F1 pod względem zwycięstw (91 w 249 wyścigach) w samochodzie środka stawki, jakim jest w tej chwili Ferrari? Czy jego geniusz pozwoli stanąć mu na podium już w Grand Prix Europy (21-23 sierpnia w Walencji), czy może nieznajomość samochodu w niczym nieprzypominającego tego, w którym "Schumi" kończył karierę w październiku 2006 r., zakończy się dla niego upokorzeniem?

Ważniejsze pytania dotyczą bezpieczeństwa wielkiego mistrza: jak po niemal trzech latach przerwy zniesie ogromne obciążenia fizyczne? Jak opanuje nowinki techniczne, czyli np. "dopalacz" w postaci KERS, z którego Ferrari korzysta? Wreszcie jak sobie poradzi z największym wyzwaniem tegorocznych bolidów, czyli umiejętnym korzystaniem z opon?

Schumacher bardzo ryzykuje wracając do F1 Obawę o formę, ale przede wszystkim bezpieczeństwo Schumachera, miały zmniejszyć testy - Ferrari wystąpiło kilka dni temu o warunkowe zezwolenie na jazdy tegorocznym bolidem. Sprzeciw wyraziły jednak trzy zespoły - Williams, Red Bull i Toro Rosso. Jedynym sprawdzianem Schumachera przed GP Europy będą tylko jazdy samochodem z 2007 r. z oponami z serii GP2, które Niemiec odbył w piątek.

Argumentacja oponentów jest zrozumiała. - Wszystkie zespoły obowiązuje zakaz testów w trakcie sezonu. Z tego względu z samochodem Toro Rosso nie mógł zapoznać się Jaime Alguersuari przed debiutem w F1 na Węgrzech. Nasz zespół nie widzi różnicy między przypadkiem jego a Schumachera - tłumaczy szef Williamsa, weteran F1 Frank Williams. I dodaje, że on w podobnej sytuacji skorzystałby z kierowcy rezerwowego, który ma szansę przejechać kilkaset kilometrów samochodem w dozwolonych testach przedsezonowych.

Ferrari nie wyjaśnia, dlaczego nie postawiło na rezerwowych Marka Gene'a lub Lucę Badoera, jednak troska Włochów o bezpieczeństwo Schumachera, ale i pozostałych kierowców, także jest zrozumiała. Ferrari, które było za umożliwieniem jazd próbnych 19-letniemu Alguersuariemu, w ostrych słowach krytykuje Williamsa. "Zespół, który nie wygrał nic od lat, znów nie przepuścił okazji do zademonstrowania braku ducha fair play" - głosi oświadczenie zespołu.

Schumacher przyznał, że odczuwa trudy piątkowych jazd. - Czuję mięśnie, o których nie miałem pojęcia, że w ogóle istnieją - powiedział kilka dni po przejechaniu 67 okrążeń. Zwycięzca zeszłorocznego GP w Walencji Massa w trakcie całego weekendu przejechał 152 okrążenia w upale. Czy "Schumi", który zrzucił już trzy kilogramy i pracuje nad wzmocnieniem sylwetki, to wytrzyma?

- Mamy obowiązujące regulacje i niektórzy nie chcą ich naginać dla jednej osoby - komentuje weto Williamsa, Red Bulla i Toro Rosso Ecclestone.

Dla bezpieczeństwa kierowców lepiej jednak, aby w przepisach na kolejne sezony znalazł się zapis dopuszczający testy dla debiutantów lub tych, którzy wracają do F1 po dłuższej przerwie.

Milion dla Schumachera

Niemiecka prasa podała, że Schumacher za udział w GP Europy dostanie od Ferrari milion euro. Jeśli wygra, stawka się podwoi