Xabi Alonso chce do Realu

Pomocnik Liverpoolu na piśmie zażądał transferu. Choć do Madrytu wcześniej przenieśli się Cristiano Ronaldo, Kaka i Karim Benzema, właśnie Alonso prezes Realu Florentino Perez nazywa piłkarzem kluczowym dla jego projektu

W Realu Alonso ma rozwiązać problem, nad którym głowiono się od tygodni: W jaki sposób piłka spod pola karnego Ikera Casillasa przedostanie się do galaktycznych piłkarzy odpowiadających za strzelanie goli? Lepszego specjalistę, który zapewnia połączenie między obiema formacjami, trudno sobie wyobrazić.

Dlatego Perez nazywa ten transfer fundamentalnym i zgodzi się zapłacić za Alonso ok. 30 mln euro. 2 mln więcej, niż zamierzał, ale 5 mln mniej, niż wyceniał go Liverpool. Jeszcze nigdy Perez nie wydał takich pieniędzy na piłkarza, który strzela ledwie cztery gole na sezon.

Czyżby zakochany w geniuszach ofensywy prezes w końcu zrozumiał, że prawdziwy futbol bardzo się różni od gier typu "Wygraj Ligę"?

Alex Ferguson z Manchesteru United uważa, że nie. - W Madrycie znów zapomniano o równowadze między atakiem a obroną. Powiedziałem Ronaldo, żeby uważał, bo skończy na środku obrony - żartuje szkocki menedżer mistrzów Anglii.

Wie, co mówi - gdy kilka lat temu sprzedał Perezowi Davida Beckhama, dynamiczny prawoskrzydłowy musiał odkryć w sobie talenty defensywnego pomocnika. Ale teraz Perez wydaje się błędów z pierwszej kadencji nie powtarzać. Za 20 mln euro sprowadził do Madrytu dwóch obrońców reprezentacji Hiszpanii: Raula Albiola i Alvaro Arbeloę. Za jednym zamachem spełnia przedwyborczą obietnicę hiszpanizacji drużyny i wzmacnia defensywę.

Choć w ostatnich latach najlepsze europejskie kluby wydawały na specjalistów od odbierania piłki więcej, Perez i tak zrobił wielki postęp.

Przecież pierwsza wersja Galacticos upadła także dlatego, że za obronę odpowiadali tacy piłkarze jak Francisco Pavón, Óscar Minambres i Borja. Żaden z nich debiutu w hiszpańskiej kadrze się nie doczekał.

Trener Arsenalu nie spieszy się z wydawaniem pieniędzy- czytaj tutaj dlaczego ?