Wypadek Felipe Massy. Opancerzać bolidy? - debata w F1

W Formule 1 trwają dyskusje, jak zapobiec takim wypadkom jak podczas sobotnich kwalifikacji, gdy sprężyną w głowę trafiony został Felipe Massa. - Można opancerzyć samochód, ale chyba nie chodzi o stworzenie serii wyścigowej czołgów - trudności w rozwiązaniu tych problemów tłumaczy Sport.pl mjr dr Andrzej Jarosz z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej.

Felipe Massa ma kontakt z otoczeniem, reaguje na słowa, ale lekarze twierdzą, że Brazylijczyk w tym sezonie już nie wystartuje. Jest przy nim spodziewająca się dziecka żona, rodzice i brat. Był partner z zespołu Kimi Räikkönen, szef zespołu Stefano Domenicalli i szef Ferrari Luca di Montezemolo.

Od ostatniego śmiertelnego weekendu na torze Imola w 1994 roku, gdzie zginęli Ayrton Senna i Roland Ratzenberger, wydawałoby się, że najbardziej elitarne wyścigi stały się o wiele bezpieczniejsze od podróży z Warszawy do Gdańska drogą E75. Po wyglądającym makabrycznie wypadku w 2007 roku w Montrealu Robert Kubica narzekał tylko na ból w skręconej stopie. Ochronił go kokpit, kevlarowy kokon wokół ciała kierowcy wytrzymujący nawet czołowe uderzenia o sile 20 ton, oraz HANS (Head and Neck Support), czyli rodzaj kołnierza chroniącego górne kręgi kręgosłupa kierowcy. HANS wytrzymał 40-60-krotnie przyspieszenie ziemskie.

Wydawało się, że jedyną częścią ciała wciąż bardzo narażoną na urazy są nogi. W 2001 r. kierowca Formuły 1 Alex Zanardi, startujący co prawda w innej wersji wyścigów, stracił w wypadku obie. W 1997 r. Olivier Panis obydwie nogi złamał, a Michael Schumacher jedną w 1999 r. Półleżąca pozycja kierowcy w kokpicie została jednak zmieniona tak, żeby urazy nóg ograniczyć.

Ale pojawiło się nowe zło. Dziesięć dni temu zginął 18-letni Henry Surtees uderzony oponą urwaną z samochodu rywala. W sobotę pecha miał Massa. Sprężyna, która urwała się z samochodu Rubensa Barrichello i uderzyła w kask Massy, spowodowała wgniecenie kości czaszki kierowcy mimo hipernowoczesnego kasku. Przy prędkości bolidu około 240 km/godz. i masie sprężyny 850 g Brazylijczyk otrzymał uderzenie porównywalne ze spuszczeniem 190 kg odlewu ołowiu z wysokości metra! Jak zapobiec podobnym wypadkom?

- Jedynym pewnym rozwiązaniem byłaby komora dla pilota jak w myśliwcach - mówi Sport.pl mjr dr Andrzej Jarosz z Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej. - Ale trzeba by zapewnić bioklimat, czyli wentylację, kontrolę temperatury. Nie do zrobienia w Formule 1. Inne rozwiązanie to właściwe wyprofilowanie nadwozia, ale to strata cech aerodynamicznych. Wreszcie możliwe jest poprawienie właściwości kasków i minimalizowanie słabych punktów, jak wizjery. Tylko że to zwykle wiąże się ze wzrostem masy kasków (najnowocześniejsze kaski ważą zaledwie ok. 1300 g). Przy przeciążeniach panujących w Formule 1 cięższe kaski byłyby dla kierowców zabójcze. Po 50 okrążeniach trzeba by ich wynosić z bolidów z nadwerężonymi mięśniami karku.

W wywiadzie dla Autosport.com Ross Brawn też stwierdził, że zmiany w standardach bezpieczeństwa muszą być rozważne. - Komora, czyli konstrukcja zamknięta nad kierowcą, może spowodować, że wydłuży się wyjście pilota z kokpitu, a dodatkowo nad jego głową znalazłaby się nowa struktura - mówi szef zespołu Brawn GP.

- Można oczywiście opancerzyć samochód, ale chyba nie chodzi o stworzenie serii wyścigowej czołgów - mówi Sport.pl mjr dr Jarosz. - Zawsze można sobie wyobrazić wypadek, w którym nawet te zabezpieczenia nie będą skuteczne.

W ramach FIA pracuje Instytut Bezpieczeństwa w Sportach Samochodowych opracowujący nowe standardy. To on wprowadził model kasku FIA 8860, który uratował Massie życie. - Niestety, zbyt wiele tutaj się nie da zrobić - uważa mjr Jarosz.

F1 nadal niebezpieczna. Gdyby sprężyna uderzyła niżej, Massa by nie żył... Massa trwale wyszedł ze śpiączki. Ale co z okiem? >