Polskie siatkarki awansowały na Mistrzostwa Świata

Kobieca reprezentacja Polski w siatkówce pokonała w Rzeszowie Francję 3:0 w kolejnym meczu turnieju eliminacyjnego do Mistrzostw Świata 2010. Zwycięstwo to zapewnia naszej drużynie awans na przyszłoroczne Mistrzostwa Świata w Japonii.

Pierwszego seta Polki rozpoczęły słabo - miały problemy z przyjęciem i nie nadążały z blokiem za szybkimi Francuzkami. Rywalkom z kolei dwa razy udało się zablokować nasze siatkarki. Przed pierwszą techniczną Polska przegrywała 4:8, ale chwilę później pięć punktów z rzędu dało nam prowadzenie.

Dobrze atakowała Świeniewicz, asa zaliczyła Milena Sadurek. Rywalki popełniały coraz więcej błędów - myliły się w odbiorze i rozegraniu, często atakowały w siatkę. Czasy brane przez szkoleniowca niewiele pomogły i pierwszego seta nasze siatkarki wygrały aż 25:17.

W kolejnej partii rywalki kompletnie się pogubiły. Spóźniały się w bloku, nie potrafiły skutecznie odebrać naszej zagrywki, przez co czasami nawet nie przebijały piłki na naszą stronę. Polki z kolei seriami zdobywały punkty, bardzo mocno serwowały i ponad 10-punktowa przewaga sprawiła, że trener Matlak wprowadził na boisko zawodniczki rezerwowe.

Przedostatnia akcja była symboliczna - nasza przyjmująca źle odbiła zagrywkę, piłka wysokim lobem przeleciała nad siatką i spadła na linię pomiędzy przyglądającymi się jej rywalkami.

Trzeci set był najbardziej wyrównany i emocjonujący. Polki zaczęły rozluźnione, przez co rywalki prowadziły nawet 12:8. Na szczęście fantastycznie zaczęła grać Barańska i szybko wyszliśmy na prowadzenie. Świeniewicz raz po raz atakowała ze skrzydła, ale Francuzkom udawało się dobrze grać blokiem. Dzięki temu miały piłkę setową, którą na szczęście Polska wybroniła.

Bardzo długą i emocjonującą walkę na przewagi wygrały nasze siatkarki, głównie dzięki fantastycznym atakom Barańskiej. Z początku piłki setowe miały Francuzki, jednak Polki broniły z poświęceniem i udało im się zdobyć przewagę. Sprzyjał nam także sędzia, który nie zauważył, że piłka wychodząca na aut dotknęła naszego bloku.

Piłkę meczową wygraliśmy dzięki nieporozumieniu w szeregach rywalek, co dało nam awans na Mistrzostwa Świata w 2010 roku. Najlepszą atakującą w naszej drużynie została Barańska - zdobywczyni 17 punktów. Niedzielny mecz z Turcją będzie już wyłącznie spotkaniem towarzyskim, ale rywalki z pewnością będą chciały zrewanżować się za finał Mistrzostw Europy z 2003 roku, kiedy to przegrały 0:3.

Tabela:

O wczorajszym zwycięstwie z Belgią - czytaj tutaj ?