Ekstraklasa: Apostel dyrektorem sportowym Polonii Warszawa

Kolejna zaskakująca decyzja właściciela Polonii Warszawa. Teraz zaprosił do współpracy 68-letniego Henryka Apostela. - Doświadczenie i lata pracy przemawiały za mną. Nikt mi nie odbierze mi sukcesów - reklamuje się były selekcjoner. Przez 10 lat pełnił różne funkcje w PZPN.

Apostel to emerytowany trener, który ostatnio parał się pracą biurową w PZPN. W Polonii ma być odpowiedzialnym za transfery dyrektorem sportowym. Tak naprawdę jest to jego powrót na Konwiktorską, gdzie kilkadziesiąt lat temu występował jako piłkarz.

Nowy dyrektor Polonii zawsze podkreśla swoje sukcesy. Oto wszystkie jego osiągnięcia: piłkarskie - mistrzostwo z Polonią Bytom w 1962 roku i Legią w 1970 - i trenerskie: jako selekcjoner kadry do 18 lat dwa razy zdobył wicemistrzostwo Europy, w seniorskim futbolu dwa razy doprowadził Lecha Poznań do mistrzostwa (1992, 1993); największym jego osiągnięciem było jednak prowadzenie pierwszej reprezentacji w latach 1993-95.

Później Apostel został działaczem, a nawet prezesem PZPN.

Władze Polonii nie poinformowały w środę, w czym może pomóc im Apostel. Ale to nie koniec wzmocnień sztabu trenerskiego, bo szkoleniowcem odpowiedzialnym za napastników zostanie wkrótce Jerzy Podbrożny, były król strzelców ekstraklasy.

Kuba Dybalski: Co pan będzie robił w Polonii?

Henryk Apostel: Będę współpracował z trenerami Jackiem Grembockim i Michałem Libichem. Chodzi o konsultację. Nie mam zamiaru się mieszać. Przed meczem możemy porozmawiać, ale na boisku o wszystkim decyduje trener. Poza tym będę odpowiedzialny za transfery.

Samodzielnie czy we współpracy z Grembockim?

- Trener na pewno będzie zaangażowany.

Wie pan już, na jakich pozycjach Polonia potrzebuje wzmocnień?

- Musimy sprowadzić napastników. Nazwisk nie podam, bo teraz najważniejszy jest rewanż w Lidze Europejskiej z Budućnostem Podgorica. Takie wiadomości przed meczem nie są wskazane.

Będzie pan też odpowiedzialny za wyniki?

- Cząstkę odpowiedzialności będę miał. Jak są dobre transfery, to w zespole grają dobrzy piłkarze i mamy wyniki. Jeżeli transfery są słabe, czyja to wina? Tego, który za nie odpowiada. Zwalnia się i trenera, i dyrektora sportowego.

Dlaczego Polonia zwróciła się właśnie do pana?

- Doświadczenie i lata pracy przemawiały za mną. Nikt mi nie odbierze sukcesów.

Nie obawia się pan powrotu do ligowej piłki?

- Ostatnio pracowałem w lidze dziesięć lat temu, ale z piłką byłem związany cały czas. Doświadczenie, które nabywałem latami, zostało mi w głowie. Zresztą w PZPN cały czas miałem kontakt z reprezentacją, juniorami i ligowcami, których obserwowałem.