Ekstraklasa: W Legii o transferach cicho sza, nie ma piłkarzy i nie ma mistrzostwa?

Żeby odebrać Wiśle Kraków mistrzostwo, Legia miała sprowadzić czterech wartościowych piłkarzy. Na razie ściągnęła 33-letniego Marcina Mięciel. Na inne transfery się nie zapowiada

Ekstraklasa.tv: Legia liczy się z odejściem Rogera ?

Prawy obrońca, lewy pomocnik, ofensywny pomocnik i napastnik - takich piłkarzy miał znaleźć dyrektor sportowy klubu Mirosław Trzeciak. Na tych pozycjach Legia miała wiosną właściwie po jednym piłkarzu. Choć do rozpoczęcia ligi został niespełna miesiąc, a już za tydzień Legia rozegra pierwszy mecz w Lidze Europejskiej, do klubu trafił jedynie Mięciel. Odeszło siedmiu piłkarzy. Kim więc Legia chce straszyć rywali?

Strategia klubu była prosta - oszczędności na piłkarzach, z którymi rozwiązano kontrakt lub go nie przedłużono (Inaki Descarga, Mikel Arruabarrena, Tito, Piotr Rocki), oraz pieniądze z transferu Błażeja Augustyna do Włoch. W sumie Legia zarobiła około milion euro. Ale na Łazienkowskiej próżno szukać nowych nazwisk. Klub co prawda porozumiał się z utalentowanym napastnikiem, 18-letnim Michałem Kucharczykiem, ale od razu wypożyczyła go do Świtu Nowy Dwór, z którego go pozyskała.

- Od kilku tygodni nic się nie zmieniło, na razie do Legii nikt nie przyjdzie - twierdzi Trzeciak i do listy potrzebnych wzmocnień dorzuca jeszcze stopera. - Najlepiej byłoby znaleźć kogoś młodego, kto może się uczyć od Choto, czy Inakiego Astiza. Oni przez ostatnie dwa lata tworzyli najlepszy duet w lidze, więc gwiazda na tej pozycji nie jest potrzebna - mówi Trzeciak.

Podobnie jak nie ma kandydatów na nowych legionistów, tak nie ma chętnych na kupno obecnych wypalonych (np. Roger), a tylko w ten sposób - zdaniem Trzeciaka - będą pieniądze na nowe transfery. - Do klubu nie wpłynęły żadne oferty. Ze strony Sochaux mieliśmy wstępne pytanie o Jakuba Rzeźniczaka, bez sumy, ale je odrzuciliśmy. Kuba nie chce wjeżdżać. Kiedyś na pewno nas opuści, bo to świetny i cały czas podnoszący umiejętności zawodnik, ale jeszcze nie teraz - twierdzi Trzeciak.

Wzmocnienia w Legii są niezbędne, tym bardziej że co roku powtarza się problem z kontuzjami. Trener Jan Urban zauważył niedawno, że zarówno Choto, jak i Wojciech Szala tracą z tego powodu zwykle 1,5 miesiąca w sezonie. Do negocjacji transferowych włączył się niedawno Jan Urban. Tłumaczy, że musi mieć wpływ na skład zespołu, za wyniki którego jest rozliczany. Tak, by nie powtórzyły się błędy, jakimi było sprowadzenie trzech hiszpańskich piłkarzy. - To niewiele zmienia w mojej pracy - ripostuje Trzeciak. - Zresztą za wyniki zespołu wszyscy jesteśmy rozliczani.

Wszyscy czyli nikt, bo dotąd mimo wielu marnych transferów, w Legii nie posypały się głowy. Czy w nowym sezonie sytuacja się powtórzy?

Iwański: Mięciel to wielkie wzmocnienie, ale nie musimy zmieniać stylu gry Udany sparing Legii i gole Rybusa - czytaj relację >