Roger Federer dwa zwycięstwa od celu

Roger Federer pokonał w ćwierćfinale Gaela Monfilsa i już tylko dwa mecze dzielą go od 14. zwycięstwa w Wielkim Szlemie

Szwajcar wygrał w środę z Francuzem 7:6 (8-6), 6:2, 6:4. W pierwszym secie trochę się męczył, dużo pudłował, ale potem miał już z górki, bo okazało się, że Monfils wszystko, co miał najlepszego, pokazał na początku spotkania. Federer ograł go łatwiej niż w zeszłorocznym półfinale French Open. Wtedy skoczny Francuz zdołał urwać seta. Szwajcar awansował do 20. z rzędu półfinału Szlema.

- Nie pytajcie mnie o finał, nie pytajcie o rekordy, koncentruję się wyłącznie na kolejnym meczu. Najważniejszy jest spokój - mówi Federer na konferencjach w Paryżu pytany o szansę, jaka się przed nimi otworzyła. Po odpadnięciu Rafaela Nadala i Novaka Djokovicia nie widać już na horyzoncie nikogo, kto mógłby mu zagrozić. Pierwszy triumf w Paryżu, pierwszy od czasów Andre Aggasiego nieklasyczny Wielki Szlem i wreszcie wyrównanie rekordu Pete'a Samprasa, czyli 14 zwycięstw w najważniejszych turniejach, są na wyciągnięcie ręki.

26 do 1 - taki ma bowiem Federer bilans zwycięstw do porażek w meczach z tenisistami, którzy zostali w turnieju. Przegrał tylko z Fernando Gonzalezem, dwa lata temu w Szanghaju. Na Chilijczyka może trafić w finale.

Zwolennicy Szwajcara zastanawiają się jedynie, czy wytrzyma ciśnienie. Przez ostatnie trzy lata przegrywał z Nadalem mecze głównie we własnej głowie. Teraz pytanie brzmi, czy brak Hiszpana i przymus zwycięstwa nie sparaliżują go w podobnym stopniu.

O finał Federer zagra z Juanem Martinem del Porto, który nie dał szans Tommy'emu Robredo. Z Argentyńczykiem Szwajcar wygrał dotąd pięciokrotnie. Trzy tygodnie temu na mączce w Madrycie rozbił go 6:3, 6:4.

Kuzniecowa z Safiną w finale?

Swietłana Kuzniecowa z Sereną Williams uparły się w środę, że pokażą na korcie Suzanne Lenglen, jak bardzo nieprzewidywalny jest kobiecy tenis. Kuzniecowa zaczęła w ćwierćfinale od prowadzenia 3:0, by wygrać seta dopiero po nerwówce w tie-braku 7:6 (7-3). W drugiej partii pogromczyni Agnieszki Radwańskiej znów prowadziła 3:0, ale - jak w meczu z Polką - zaczęła się mylić i seta wygrała rozpędzona dla odmiany Amerykanka. Gdy w trzecim secie Kuzniecowa nie dała rady wykorzystać dwóch meczboli i zrobiło się 5:5, znów wiatr w żagle złapała Williams i zaczęła trafiać idealnie. Wtedy nastąpił ostatni już zwrot akcji, czyli fatalne pudła Sereny i świetna gra Kuzniecowej. Rosjanka, gdyby tylko mniej się denerwowała, mogła wygrać w półtorej godziny. Męczyła się prawie trzy. - To ja dałam jej wygrać w prezencie, nie wykorzystałam okazji - stwierdziła po meczu Serena w swoim stylu.

Dla rozstawionej z siódemką Kuzniecowej półfinał Rolanda Garrosa to żadna nowość, awansowała do niego po raz trzeci.

- Czuję się, jakbym właśnie wylądowała na księżycu - mówiła za to szczęśliwa Samatha Stosur, która pokonała w drugim ćwierćfinale 19-letnią Rumunkę Soranę Cirsteę 6:1, 6:3. Singlowy półfinał Wielkiego Szelma to jej największy sukces w karierze. 25-letnia Stosur została pierwszą Australijką w tej fazie Rolanda Garrosa od 1988 r.

Stosur (WTA 32) i Cirstea (WTA 41) skorzystały na fatalnej formie faworytek w poprzednich rundach. Australijka odprawiła m.in. rozstawioną z piątką Jelenę Dementiewą, a Rumunka ograła byłą rakietę numer jeden na świecie Jelenę Janković. W ćwierćfinale Cirstea nie miała jednak szans ze znacznie bardziej doświadczoną Stosur, która wygrywała już wielkoszlemowe turnieje w deblu. - Samantha ma jeden z najlepszych serwisów w kobiecym tenisie i świetnie gra przy siatce. Doświadczenie deblowe zaprocentowało - komentował Mats Wilander, były trzykrotny mistrz French Open.

W półfinale zdecydowaną faworytką będzie jednak Kuzniecowa. W drugiej parze wszyscy stawiają na Dinarę Safinę, choć Dominika Cibulkova odgraża się, że zwycięstwo z Marią Szarapową to nie koniec niespodzianek. Gdyby jednak w finale zagrały Kuzniecowa z Safiną, to mimo całej dyskusji o kryzysie kobiecego tenisa byłoby to najbardziej przewidywalne zakończenie. Obie Rosjanki wygrały najważniejsze turnieje na mączce przed Rolandem Garrosem, były też faworytkami bukmacherów.

Ćwierćfinały kobiet:

S. Kuzniecowa (Rosja, 7) - S. Williams (USA, 2) 7:6 (7-3), 5:7, 7:5

S. Stosur (Australia, 30) - S. Cirstea (Rumunia) 6:1, 6:3.

Ćwierćfinały mężczyzn:

R. Federer (Szwajcaria, 2) - G. Monfils (Francja, 11) 7:6 (8-6), 6:2, 6:4

J. M. del Potro (Argentyna, 5) - T. Robredo (Hiszpania, 16) 6:3, 6:4, 6:2

Więcej o: