Ferrari i inni potentaci zapisali się do F1

Widmo bojkotu Formuły 1 przez największe zespoły odsunęło się w czasie, ale nie zniknęło.

W piątek, czyli w ostatnim terminie, dziewięć zespołów aktualnie startujących w wyścigach zgłosiło się do przyszłorocznej serii Formuły 1. Zrobiły to Ferrari, Renault, Toyota, Red Bull (i jego młodszy brat Toro Rosso), które groziły bojkotem, BMW Sauber, McLaren, które były podejrzewane o chęć zbojkotowania, oraz Force India, Brawn GP, które nigdy nie chciały tego zrobić. Dwa dni wcześniej zgłosił się Williams, który za to wyjście przed szereg został ukarany wykluczeniem (na czas nieokreślony) ze stowarzyszenia zespołów, czyli FOTA.

FOTA uznało, że trzeba się zgłosić do przyszłorocznych wyścigów, ale podając konkretne warunki próbującemu bezwzględnie wymusić drastyczne cięcia szefowi Międzynarodowej Federacji Samochodowej Maksowi Mosleyowi. Najbardziej opornie szło Mosleyowi przekonać zespoły do limitu budżetu w wysokości 40 mln funtów (ok. 60 mln dol.). Obecnie budżety stajni wahają się od grubo ponad 100 do ponad 400 mln dol.

Te warunki to: nowa umowa, która musi zostać podpisana przez wszystkie strony - zespoły, właściciela praw do wyścigów, oraz przez FIA - do 12 czerwca. Poza tym nowe przepisy powinny być oparte o te, które obowiązują w tym roku.

Nie wiadomo, jak na te warunki odpowie Mosley.

Jak na razie nie wygrał wojny o przyszłą Formułę 1, lecz bitwę. Mimo że zespoły formalnie się zapisały, nadal grożą wycofaniem się, jeśli ich warunki nie zostaną spełnione. Zgłoszenie jest czystą formalnością. Wysokie wpisowe trzeba zapłacić dopiero jesienią. Wycofanie się można sobie wyobrazić nawet po tym terminie, jednak narażając się na wypłacenie odszkodowania właścicielowi praw.

Wcześniej do przyszłorocznej F1 zapisały się nowe zespoły na których tak bardzo zależy Mosleyowi. Zapisali się: wspierany przez kuwejcki kapitał brytyjski Prodrive, który może wystartować w F1 jako Aston Martin; legendarny konstruktor samochodów wyścigowych, brytyjska Lola; amerykański zespół USF1 oraz należący do hiszpańskiego kierowcy wyścigowego Adriana Camposa zespół Campos Racing startujący dotąd w hiszpańskiej F3.

Wcześniej szef Formuły 1 Bernie Ecclestone zapowiedział, że w 2010 roku jest miejsce dla 13 zespołów.

Kubica w McLarenie? Plotka, która może stać się faktem? Kubica ma nowy super dyfuzor - A co z KERS? >