Ewa Dederko na urlopie

Najlepsza częstochowska sportsmenka i najlepsza polska triatlonistka Ewa Dederko w tym roku nie stanie do rywalizacji o medale. - W połowie przyszłego roku zdecyduję, czy jeszcze będę startować - mówi zawodniczka Kmicica Częstochowa

Rozmowa z Ewą Dederko

Co sprawiło, że podjęłaś taką decyzję?

Ewa Dederko: - Na pewno przez te lata treningów nagromadziło się zmęczenie i fizyczne, i psychiczne. To wszystko wiele mnie kosztowało. Poza tym moim celem był start na igrzyskach i gdy udało się go zrealizować, trochę zabrakło mi motywacji. Mistrzostwa Polski nie są już dla mnie żadnym wyzwaniem i wyczynem. Pozostaje Puchar Świata i Iron Man, ale do tego trzeba sił.

Co w takim razie robisz?

- Na moją decyzję wpłynęło także to, że dostaliśmy razem z Krzyśkiem (Krzysztof Mermer były kolarz, narzeczony Ewy Dederko - red.) propozycję poprowadzenia w Częstochowie sklepu rowerowego. Postanowiliśmy spróbować. To dla mnie ważne, bo jeśli miałabym wrócić do sportu, to muszę mieć na to pieniądze, to już nie może być tak, jak się zdarzało, że brakowało nam czasem na życie.

Czyli powrót do sportu jest możliwy?

- Tak, nie wykluczam tego, ale decyzji jeszcze nie podjęłam. Zdecyduję w połowie przyszłego roku, wtedy zaczyna się rywalizacja o udział w igrzyskach w Londynie. Bo jeśli miałabym startować, to z myślą o kolejnej olimpiadzie. Potrzebuję rocznej przerwy, zobaczę, jak się będę potem czuła, czy będę miała motywację. Na pewno na sport się nie obraziłam, ciągle mnie to interesuje, śledzę wyniki, oglądam.

- Ale chyba coś trenujesz, startujesz amatorsko?

- Właśnie nie. Nie mam czasu na treningi. A bez tego nie zdecyduję się na udział w zawodach. To zabójcze dla mięśni.

- Może zobaczymy Cię w roli trenerki?

- Na razie także nie. Zawsze wychodziłam z założenie, że jak coś robić, to robić dobrze, czyli trzeba by się temu poświęcić całkowicie, a jak mówiłam, mamy sklep i trudno byłoby obie rzeczy pogodzić. Może kiedyś. Oczywiście pomagam swoją rada, często ktoś dzwoni, o coś pyta, to dzielę się doświadczeniem, ale nic więcej. Trochę w miarę możliwości pomagam mojemu klubowi (Kmicic Częstochowa - red.).

A co z pomysłami spróbowania sił w maratonach czy Iron Man?

- Zaraz po olimpiadzie wystartowałam w maratonie, ale było to dla mnie ciężkie przeżycie. Nogi mi odmówiły posłuszeństwa. Być może to moje nastawianie psychiczne, że celem są igrzyska, sprawiło, że szło mi tak ciężko. Od razu nabawiłam się kontuzji, która wcześniej przez lata treningów triatlonowych mi się nie przydarzyła. Poza tym wiem już, że jak wrócę do sportu, to do triatlonu. Te trzy dyscypliny mi odpowiadają, trening jest ciekawy.

Sukcesy Ewy

Częstochowianka ma na swoim koncie 13 tytułów mistrzyni Polski na różnych dystansach w triatlonie i duathlonie (pływanie i bieg). Trzy razy stawała na podium zawodów Pucharu Europy (wygrała w 2002 roku w Sofii), była 8. na mistrzostwach Europy w 2007 roku. Zajęła drugie miejsce w zawodach Iron Man w 2005 roku w Zurychu. W sierpniu 2008 wzięła udział w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie.