Szczęście siatkarzy stołecznego Metra

SIATKÓWKA i pech kadetów Czarnych Radom - oto jak krótko można podsumować przegrany minimalnie inauguracyjny mecz radomskich graczy w finałach mistrzostw Polski

Derbowy pojedynek ekip z Mazowsza, rozgrywany w ramach turnieju decydującego o medalach mistrzostw kraju w tej kategorii wiekowej mógł zadowolić najbardziej wybrednych obserwatorów siatkówki. Drużyny Czarnych Radom i Metra Warszawa stoczyły w Częstochowie pasjonujący bój, w którym o losach wygranej decydowały siatkarskie niuanse. Podopieczni trenera Andrzeja Sitkowskiego rozpoczęli w dobrym stylu. Po morderczej walce zdobyli na przewagi seta otwarcia. W kolejnym role się odwróciły, mimo że początkowo stroną dyktującą warunki ponownie byli siatkarze Czarnych. W trzeciej partii radomscy kadeci dali koncert. Popisowa rozgrywka, podczas której wszystkie siatkarskie atuty były po stronie radomskiego zespołu, ponownie dała Czarnym prowadzenie w meczu. Metro jednak nie dało za wygraną. Gracze ze stolicy uzyskali w trakcie czwartej odsłony minimalną przewagę, której nie oddali do ostatniej piłki. O wszystkim decydował zatem tie-break. Aż do stanu 14:14 żadnej z ekip nie udało się osiągnąć znaczącej różnicy punktowej. Niestety dla radomian, ich dwa ostatnie ataki okazały się nieskuteczne. Z kolei rywal wykorzystał nadarzające się okazje do kontrataków, ostatecznie schodząc z parkietu w roli zwycięzcy. - Spotkały się godne siebie zespoły, które nieprzypadkowo znalazły się gronie ośmiu najlepszych drużyn w kraju. Pojedynek stał na wysokim poziomie, siatkarze walczyli o każda piłkę. Była szansa na nasze zwycięstwo 3:1, jednak rywal odrobił starty, a w tie-breaku okazał się minimalnie lepszy - powiedział "Gazecie" trener Sitkowski.

W środę radomian czeka kolejny grupowy pojedynek. Tym razem przeciwnikiem RCS-u będą gospodarze imprezy - Delic-Pol Norwid Częstochowa.

RCS Czarni Radom - Metro Warszawa 2:3 (28:26, 23:25, 25:16, 22:25, 14:16)

Czarni: Gonciarz, Wachnik, Ostrowski, Grzechnik, Pszenny, Michalski, Filipowicz (libero) oraz Skwarek, Wanat, Bucki.