Kluby Premier League walczą o przetrwanie. A Manchester gra rezerwami

Sunderland, Hull, Newcastle i Middlesbrough. Dwa z tych klubów dołączą do West Bromwich Albion i spadną z Premier League. Stracą nawet ok. 60 mln funtów rocznie. Wiele zależeć będzie od spotkania Hull - Manchester United, w którym trener Aleks Ferguson ma wystawić rezerwy.

Wszystko dlatego, że MU zapewnił już sobie mistrzostwo, a w środę czeka go finał Ligi Mistrzów z Barceloną. Dlatego z najlepszych graczy MU w niedzielę na boisko mają wyjść Tomasz Kuszczak, Gary Neville, Rio Ferdinand, Nani i Darren Fletcher. - Niezależnie od tego na kogo postawię, moi piłkarze będą reprezentować Manchester United. Jak zwykle wyjdziemy na boisko, by wygrać - mówi Alex Ferguson. Dawidziuk: Kuszczak musi wybrać, zostać na ławce w MU, albo odejść

Drużyny walczące o utrzymanie takie tłumaczenie nie przekonuje. Jeśli Hull wygra, oprócz WBA, do II ligi spadnie Middlesbrough (niezależnie od wyniku spotkania z West Ham). Trzecim spadkowiczem mogą być Newcastle i Sunderland.

Dla zadłużonych Middlesbrough (85 mln funtów), Sunderland (45 mln funtów) i Newcastle (25 mln) to jedne z najważniejszych spotkań w historii klubu. Jeśli spadną zostaną odłączone od pieniądzem i popularnością płynącej krainy Premier League. Szacuje się, że w II lidze stracą ok. 60 mln funtów rocznie. W dodatku do Newcastle zgłosił się inwestor, który jest gotowy wpompować w klub 140 mln funtów. Warunek: drużyna z St James' Park musi się utrzymać.

Dlatego Fergusonowi podstawiono pod nos regulamin Premier League i paragraf E20, który mówi, że każda drużyna musi zawsze wystawiać najsilniejszy skład. Dyskusję o ewentualnych karach dla MU zakończył w czwartek szef ligi Richard Scudamore, który powiedział, że Ferguson może wystawić kogo chce.

Więcej o: