Porsche Open zagrożone

Tenisowy turniej Porsche Open jest poważnie zagrożony. - Dobija nas kryzys. Możliwe, że impreza się nie odbędzie - mówi dyrektor turnieju Krzysztof Jordan

Porsche Open jest turniejem o randze challengera - nie licząc sytuacji wyjątkowych, nie mogą w nim uczestniczyć zawodnicy z pierwszej pięćdziesiątki rankingu ATP. Nie znaczy to, że w ostatnich latach nie gromadził gwiazd światowego tenisa. Wystarczy wspomnieć chociażby Francuza Fabrice'a Santoro czy Słowaka Dominika Hrbatego, którzy grali w tenisa na Golęcinie.

Teraz groźba tego, że w sierpniu korty na Golęcinie będą świecić pustką, jest całkiem realna. - Jeszcze dwa tygodnie temu byliśmy bliscy decyzji o odwołaniu turnieju. Powód jest oczywisty, są nim kłopoty z dopięciem budżetu - wyjaśnia dyrektor Porsche Open Krzysztof Jordan. - Teraz pojawiło się malutkie światełko w tunelu. Do końca tygodnia sprawa się wyjaśni: albo turniej będzie, albo nie. Albo dotychczasowy sponsor główny zadeklaruje, że dalej z nami współpracuje, albo nie - dodaje.

Organizatorów imprezy pogrąża światowy kryzys gospodarczy i kurs euro. Nagrody - a to one stanowią największą część budżetu - wypłaca się właśnie w tej walucie. W ubiegłym roku euro kosztowało niecałe 3 zł 50 gr, teraz - grubo ponad 4 zł. To mocno podnosi budżet zawodów liczony w złotych. - W grę wchodzi jeszcze zorganizowanie wersji oszczędnościowej, z pulą nagród mniejszą niż ubiegłoroczne 125 tys. euro - mówi Jordan. Wtedy jednak ściągnięcie do Poznania zawodników z pierwszej setki rankingu ATP - a takich w ubiegłym roku było kilku - może być bardzo trudne.

Upadek turnieju w Poznaniu w momencie, gdy Łukasz Kubot (półfinalista sprzed dwóch lat) osiągnął życiowy sukces, dochodząc do finału turnieju rangi ATP w Belgradzie, byłby fatalną informacją. - Szkoda, że kłopoty dopadły nas w momencie, gdy Łukasz grał tak świetnie. Liczymy cały czas na to, że kiedyś Polak zagra w finale także naszego turnieju. Ale na razie większym zmartwieniem jest to, by turniej w ogóle się odbył - mówi Krzysztof Jordan.

Organizatorzy Porsche Open mieli odważne plany zainwestowania w podupadające korty na Golęcinie. Chcieli tam zamontować sztuczne oświetlenie na głównym korcie, które pozwoliłoby na rozgrywanie najbardziej atrakcyjnych meczów wieczorami. Jeśli turniej upadnie, te plany staną się nieaktualne.