"Sir Alex Ferguson zabrał zabawki dzieciom Wengera"

- To był mój najgorszy wieczór w karierze" - powiedział trener Arsenalu Arsene Wenger po porażce 1:3 z Manchesterem United w półfinale Ligi Mistrzów.

We wtorek klęskę ponieśli nie tylko piłkarze Francuza, ale także jego pomysł na budowanie drużyny. Wenger brzydzi się wydawaniem wielkich pieniędzy na ukształtowanych gwiazdorów. Zamiast nich zaprasza do zespołu piłkarzy młodych obdarzonych talentem, których w przyszłości ma doprowadzić na piłkarski szczyt. Od pięciu lat zgraja młodzieńców Wengera nie zdobyła żadnego trofeum. We wtorek jego pomysł został wdeptany w murawę Emirates Stadium, wczoraj dostało mu się od piłkarzy i publicystów.

- W Londynie mężczyźni grali z dziećmi. Oni są za młodzi, by rywalizować na tym poziomie. Arsenal potrafi kopać piłkę, ale futbol nie polega tylko na dobrej grze. Na koniec liczą się trofea - mówił francuski obrońca MU Patrice Evra.

Komentator "Daily Mirror" pisze o bykach Manchesteru, które sponiewierały arsenalskie jelonki bambi. "Jestem znudzony słuchaniem, jak wielkimi piłkarzami będą gracze Arsenalu za kilka lat. Czy ktoś myśli o tym, co dzieje się teraz? Jaki oni mogą zrobić użytek z techniki, skoro nie mają charakteru? - pyta Tony Cascarino, były reprezentant Irlandii, dziś komentator "Timesa".

O braku zaangażowania już kilka miesięcy temu mówił najbardziej doświadczony "Kanonier" William Gallas. Francuz został pozbawiony kapitańskiej opaski, o mało nie wyleciał z klubu. A jest jednym z niewielu piłkarzy Wengera walczących do ostatniego tchu nawet w sytuacjach beznadziejnych. Tylko on prezentuje typ gracza, od których w czołowych angielskich klubach zaczyna się budowanie drużyny, takich jak: John Terry i Frank Lampard w Chelsea, Steven Gerrard i Jamie Carragher w Liverpoolu czy Wayne Rooney i Nemanja Vidić w MU. A oni w dodatku mają nie mniej charakternych partnerów.

Czasami nawet aż za bardzo. We wtorek przy stanie 3:0 Darren Fletcher sfaulował w polu karnym Cesca Fabregasa i dostał czerwoną kartkę, która eliminuje go z finału. - Dla Darrena to tragedia - powiedział trener MU Alex Ferguson.

68-letniemu Szkotowi udała się rzecz niebywała. Jego zespół jest pierwszym obrońcą Pucharu Mistrzów od 1997 r. (Juventus), który dotarł do finału. Może być pierwszym, któremu trofeum uda się obronić.

Bohaterem jego zespołu był we wtorek Cristiano Ronaldo. Portugalczyk asystował przy pierwszym golu i strzelił następne dwa. W poprzednim sezonie 24-letniemu piłkarzowi zarzucano słabą grę w spotkaniach na najwyższym poziomie. W tym uparł się, by tej tezie zaprzeczyć. W jesiennych meczach LM nie trafił ani razu. W fazie pucharowej zdobył już cztery bramki. - Arsenal zupełnie sobie z nim nie radził - mówił Ferguson. Ronaldo komplementował też Wenger, który kilka lat temu bardzo chciał go sprowadzić do Arsenalu. Nic z tego nie wyszło, bo według niego Sporting Lizbona chciał za dużo. Alex Ferguson wysupłał 13 mln funtów i nie żałuje.

ARSENAL - MANCHESTER UNITED 1:3 (0:2)

van Persie (70., karny) - Park (8.), Ronaldo (11., 61)

Arsenal: Almunia - Sagna, Toure, Djourou, Gibbs (46. Eboue Ż ) - Walcott (63. Bendtner), Fabregas, Song, Nasri Ż - van Persie(79. Vela), Adebayor Ż .

Manchester: van der Sar - O'Shea, Ferdinand, Vidic, Evra (65. Rafael) - Ronaldo, Fletcher CZ , Carrick, Anderson (63. Giggs), Park - Rooney (66. Berbatow).

Pierwszy mecz: 0:1. Awans: MU. Finał 27 maja w Rzymie

Arsenal - Manchester United

Manchester niepokonany

25

kolejnych meczów nie przegrał Manchester w LM. To rekord