Teraz liczy się tylko Euro

Sezon ligowy za nami, nie ma co się powtarzać - supremacja Skry jest bezwzględna. Teraz uwaga wszystkich skupi się na dwóch turniejach o mistrzostwo Europy, jakie czekają nas jesienią.

Sezon ligowy za nami, nie ma co się powtarzać - supremacja Skry jest bezwzględna. Na pocieszenie dla kibiców, którym znudziła się już dominacja bełchatowian nad resztą naszej ligowej stawki, pozostaje wspomnienie drugiego seta z ostatniego meczu w Rzeszowie. Pokazał on, że na drużynę prezesa Konrada Piechockiego można znaleźć sposób. Dodając do tego plotki o potężnych wzmocnieniach, jakich mają dokonać w przerwie ligowej rzeszowianie i inne czołowe zespoły, tylko patrzeć, jak jesienią zakończymy ten nierówny do tej pory wyścig o kolejną koronę mistrza.

Jeśli ktoś zapyta mnie za miesiąc, co zapamiętałem z minionego sezonu, odpowiem, że przede wszystkim fantastyczną postawę kibiców Resovii podczas ceremonii wręczania medali. Owacja na stojąco dla przyjezdnej drużyny to nie jest normalny widok, nawet w tak cywilizowanym sporcie jak siatkówka. Napawa to nadzieją, że oprócz coraz wyższego poziomu sportowego otoczenie siatkówki niesie ze sobą coraz więcej pozytywnych wartości. Tak trzymać.

Teraz jednak uwaga wszystkich skupi się na dwóch turniejach o mistrzostwo Europy, jakie czekają nas jesienią. Szczególnie "polskie" kobiece ME napawają nas nadzieją, ale i niepokojem. W dopiero co powołanej kadrze Jerzego Matlaka jest i Dorota Świeniewicz, i Joanna Mirek. Pierwsza chce wrócić do poważnego grania i przede wszystkim od jej formy będzie zależeć prawdopodobnie całe nasze przyjęcie. A jak bardzo ważny jest to element w grze drużyny aspirującej do medalu ME, nie trzeba nikomu tłumaczyć. Jeśli dodamy do tego kłopoty zdrowotne i niejasną sytuacje z dyspozycją Joanny Mirek, okaże się, że polska siatkarska jesień nie musi być koniecznie złota. Nie ma jednak co krakać zawczasu, lepiej wierzyć w fachowość trenera Matlaka. On przecież już nieraz w przeszłości i z piasku bicz ukręcił, więc dlaczego by nie i tym razem.

W tle naszych pań, panowie z nowym trenerem już za kilka tygodni będą udowadniać, że tęsknota niektórych za Raulem Lozano jest nieuzasadniona. Tutaj sytuacja kadrowa jest znacznie lepsza, ale i oczekiwania większe. Daniel Castellani nie będzie miał lekko, a porównania do jego ambitnego rodaka będą zapewne na porządku dziennym. Jak będzie - zobaczymy, ale jedno jest pewne - w tym roku nie tylko siatkarskie lato będzie gorące.

Co dalej z mistrzem Polski? - Rewolucji w Skrze nie będzie ?