Bundesliga. Grafite, czyli Müller prosto z Brazylii

Bundesliga ma strzelca skuteczniejszego niż legendarny Gerd Müller. Ma 30 lat, niedawno zajmował się handlem obwoźnym, nigdy nie był wielkim piłkarzem, a teraz zadziwia całe Niemcy.

Kiedy w sobotę Brazylijczyk Edinaldo Batista Libano Grafite kolejny raz zapewnił niesamowitemu wiosną Wolfsburgowi zwycięstwo, tym razem nad Bayerem Leverkusen 2:1, nawet nie było widać w nim wielkiej euforii. Tak, jakby był pracownikiem wynajętym do regularnego zdobywania bramek - stanął, spojrzał w górę na kibiców. Uśmiechnął się pod nosem. - Ciągle nie wierzę w to, co się dzieje - powtarza.

Grafite to teraz w Bundeslidze symbol niezawodności. Jeśli podchodzi do rzutu karnego, nie myli się. Jeśli mecz jest wyrównany, to on kończy kluczowe akcje w końcówce. Tak było w starciu z Bayerem. Brazylijczyk najpierw sam wykorzystał rzut karny po faulu na sobie (choć decyzja sędziego jest uznawana za kontrowersyjną). Gdy zespół z Leverkusen wyrównał, wydawało się, że mecz skończy się remisem. Ale na pięć minut przed końcem Grafite popisał się ładnym uderzeniem.

Dzięki Brazylijczykowi Wolfsburg wygrał już dziesięć meczów z rzędu i teraz to on, a nie słynny Bayern Monachium, jest traktowany w Niemczech jak główny faworyt do zdobycia mistrzostwa.

Kiedy przez osiem lat Grafite chodził od domu do domu, sprzedając, co się dało, a futbol był tylko dodatkiem do życia, nie myślał nawet, że zostanie gwiazdą jednej z najmocniejszych lig piłkarskich na świecie. Zawodowo zdecydował zająć się sportem dopiero jako 21-latek. W reprezentacji Brazylii zagrał raz - w 2005 r. Przeciwko Gwatemali nawet zdobył bramkę, ale już nie doczekał się kolejnych powołań. Wyniósł się z Brazylii po tym, jak bandyci napadli jego rodzinę. Wierzył, że we Francji będzie bezpieczniej. W LeMans zwrócił na siebie uwagę szefów Wolfsburga. Szukali napastnika taniego, ale jednocześnie ciekawego. - Będzie naszym asem - przekonywał niedowiarków trener Felix Magath latem 2007 r. To on zrobił z nieznanego piłkarza największy postrach Bundesligi. Bilans Grafite w VfL jest oszałamiający: 33 gole w 43 meczach. Magath i Wolfsburg zacierają ręce. Kontrakt z Brazylijczykiem jest ważny do 2011 roku.

Największym atutem napastnika VfL jest połączenie umiejętności technicznych z doskonałymi warunkami fizycznymi. Lubi futbol finezyjny. Przed dwoma tygodniami strzelił Bayernowi Monachium bramkę, którą uznano za gola roku - nie dość, że oszukał całą defensywę rywali, to skierował piłkę do siatki piętą. Ale oprócz finezji jest silny jak tur, szybki, zdecydowany, lubi bezpośrednią walkę z obrońcami. Przy prawie 190 cm wzrostu i przy 85 kilogramach wagi trudno znaleźć dla niego rywala o podobnych warunkach, który nie ustępowałby mu zwrotnością.

Grafite w tym sezonie zdobywa bramki średnio co 70 minut. Gerd Müller, w 1972 r. - swoim najlepszym w karierze - miał gola co 77 min. Kiedy Brazylijczyka zapytano o porównanie ze sławnym snajperem powiedział skromnie: - To dla mnie wielkie wyróżnienie. Cóż, może też będę najlepszym strzelcem ligi?

Jeśli nie wydarzy się nic zaskakującego, Grafite przejdzie do historii. Będzie czwartym Brazylijczykiem w Bundeslidze, który zostanie jej królem strzelców. Wcześniej udało się to tylko Marcio Amoroso (Borussia), Ailtonowi (Werder) i Giovanne Elberowi (Bayern).

Wyniki:

SCHALKE 04 - ENERGIE COTTBUS 4:0 (2:0)

ARMINIA BIELEFELD - BAYERN MONACHIUM 0:1 (0:0)

KÖLN - VFB STUTTGART 0:3 (0:1)

EINTRACHT FRANKFURT - BORUSSIA MÖNCHENGLADBACH 4:1 (1:0)

KARLSRUHER SC - TSG HOFFENHEIM 2:2 (1:1)

VFL BOCHUM - BORUSSIA DORTMUND 0:2 (0:1)

VFL WOLFSBURG - BAYER LEVERKUSEN 2:1 (1:0)

HAMBURG - HANNOVER 96 2:1 (1:0)

HERTHA BERLIN - WERDER BREMA 2:1 (0:1)

Więcej o: