W meczu Chelsea - Liverpool najbardziej zawiedli bramkarze

- Moje serce momentami biło 160, 180 razy na minutę - przyznał trener Chelsea Guus Hiddink po remisie z Liverpoolem 4:4, który dał jego zespołowi awans do półfinału Ligi Mistrzów.

- Brałem udział w wielu dramatycznych spotkaniach, ale to było niesamowite z powodu liczby błędów popełnionych przez oba zespoły. Dlatego było tak atrakcyjne - dodał Hiddink.

Im bliżej było końca meczu, tym bardziej obie drużyny wymykały się spod kontroli trenerów. Najbardziej zawiedli bramkarze. Petr Czech i Pepe Reina nie przypominali we wtorek czołowych specjalistów w swojej profesji na świecie. Czech, który w ostatnich dwóch meczach puścił siedem goli, dał się zaskoczyć Fabio Aurelio strzałem z rzutu wolnego. "The Times" ocenił go na trójkę w dziesięciostopniowej skali. "Od fatalnej interwencji na Euro 2008 z Turcją nie jest tym samym piłkarzem" - piszą dziennikarze. Przez błędy bramkarza Czechy przegrały ostatnie grupowe spotkanie z Turcją 2:3 i odpadły z turnieju.

- Widać, że nie ma pewności siebie, dlatego puszcza tyle bramek. Ale nadal uważam, że mamy świetnego bramkarza - mówił Hiddink.

José Reina na początku drugiej połowy wrzucił sobie piłkę do bramki. Hiszpana tłumaczy to, że po dośrodkowaniu Nicolasa Anelki dotknął jeszcze piłki Didier Drogba, ale angielskie gazety są bezlitosne. "The Times" nazwał tę interwencję "bramkarskim horrorem" i ocenił Reinę na tróję. - O odpadnięciu zadecydowały dwa błędy. Byliśmy bardzo, bardzo blisko. Pokazaliśmy charakter i umiejętności - mówił Benitez.

Faktycznie, po porażce tydzień temu 1:3, Liverpool prowadził do przerwy 2:0. Był zdecydowanie lepszy, do awansu brakowało mu tylko jednego gola. - W przerwie straciłem panowanie nad sobą, bo pierwsza połowa była straszna. Naszym rywalem była drużyna, która potrafi grać piękny futbol. Jeśli zostawi się im zbyt dużo miejsca, zaczynasz mieć kłopoty - tłumaczył Hiddink.

Liverpool świetnie radził sobie bez Stevena Gerrarda, który nie zdążył wyleczyć pachwiny. Choć w drugiej połowie stracił trzy gole, szybko strzelił następne dwa. I znów do awansu potrzebował tylko jednej bramki. - Nie chciałem ryzykować zdrowia Stevena. Będzie gotowy na wtorkowe spotkanie z Arsenalem - mówił Benitez.

Hiszpański trener Liverpoolu zapowiada teraz walkę o mistrzostwo Anglii. Jego drużyna traci do prowadzącego Manchesteru United jeden punkt, ale rozegrała jeden mecz więcej. - Strzeliliśmy cztery gole Chelsea i Manchesterowi United na wyjeździe, więc możemy to zrobić na każdym innym stadionie - mówił Benitez.

Chelsea do MU traci cztery punkty i wielkich szans na mistrzostwo nie ma. Ale za dwa tygodnie czeka ją półfinał LM z Barceloną, która we wtorek wyeliminowała Bayern Monachium. Przed pierwszym spotkaniem kłopotem londyńczyków będzie brak lewego obrońcy. Ashley Cole dostał we wtorek żółtą kartkę i na Camp Nou nie zagra. Jego rezerwowy Wayne Bridge zimą został sprzedany do Manchesteru City, a występujący na tej pozycji w ostateczności Paulo Ferreira leczy kontuzję i nie zagra do końca sezonu. - Musimy rozwiązać ten problem. Zwłaszcza że lewy obrońca będzie musiał powstrzymać Leo Messiego - mówił Hiddink. Chelsea - Liverpool 4:4! Kawał rozrywki, ale trenerzy rwali włosy z głowy