Fruwając pod koszem: Shaq wprowadził modę na twitter

W NBA zapanowała nowa moda. Moda na ćwierkanie.

Zobacz profil Shaqa na Twitterze ?

 

Serwis społecznościowy Twitter [twitter - ćwierkać] powstał w 2006 roku. Ćwierkanie to blogowanie w skali mikro - wiadomości na Twitterze nie mogą przekraczać 140 znaków. Twitter jest najszybciej rosnącym serwisem społecznościowym w USA. I z pewnością najpopularniejszym wśród koszykarzy NBA.

Pierwszym blogerem wśród koszykarzy był chyba John Amaechi, brytyjski center Orlando Magic. Potem blogowali m.in. Chris Bosh, Ben Gordon, Chris Kaman i Jerry Stackhouse, a najsławniejszy i najzabawniejszy blog stworzył Gilbert Arenas. Ale blogi to przeżytek. Notki powinny być przemyślane i ciekawe, powinny się regularnie pojawiać, prowadzenie blogu zżera mnóstwo czasu, trzeba być sumiennym i starannym.

Ćwierkanie jest dużo przyjemniejsze, prostsze i wygodniejsze. Wystarczy telefon komórkowy z dostępem do internetu i umiejętność pisania SMS-ów. Ćwierkać można o czymkolwiek. I ćwierkać można gdziekolwiek. Np. leżąc w hotelu przed telewizorem, siedząc na sedesie albo w szatni w przerwie meczu. I tak właśnie ćwierkają koszykarze NBA.

Modę na ćwierkanie wprowadził do NBA oczywiście Shaq. Kilka miesięcy temu założył na Twitterze profil THE REAL SHAQ (prawdziwy Shaq), opisał się jako osoba bardzo "cytowalna", dokonująca od czasu do czasu aktów shaqowości. Shaq pisze prawie codziennie, przekomarza się z kibicami, organizuje konkursy, kto pierwszy zaśnie, umawia się z fanami na spotkania w świecie rzeczywistym, organizuje rozdawanie biletów na mecze Suns (stoję sobie na rogu ulicy tej i tej, kto pierwszy przyjdzie i mnie dotknie, dostanie bilet). Ortografię ma fatalną, ale nikogo to nie boli. Ma już ponad pół miliona fanów śledzących każdą jego notkę.

Ćwierkającej popularności pozazdrościł popularności Shaqowi Charlie Villanueva z Milwaukee. Charlie zablogował w przerwie meczu z Bostonem. Wrzucił SMS-em krótką notkę: "Jestem w szatni, gramy z Celtami, remis do przerwy. Trener mówi, że mamy grać twardo. Muszę się postarać". Jak powiedział, tak zrobił, w czwartej kwarcie zdobył 11 punktów i poprowadził Bucks do sensacyjnego zwycięstwa. Ale trzymającemu drużynę twardą ręką trenerowi Scottowi Skilesowi i tak się to nie spodobało - następnego dnia surowo zabronił Charliemu i jego kolegom blogowania w trakcie meczu. Charlie się podporządkował, ale uważa, że to bez sensu. Pyta swoich fanów, czym takie niewinne blogowanie różni się od krótkich wywiadów dla telewizji udzielanych przez koszykarzy w trakcie meczu. Cały incydent spowodował jednak pięciokrotny wzrost popularności profilu Villanuevy.

Shaq odpowiedział Charliemu kilka dni później. Najpierw zapowiedział, rzecz jasna na Twitterze: "Uwaga, twitterowcy, ćwierknę w przerwie meczu z Washingtonem i nie zostanę ukarany grzywną jak" vill a new wave ", czy jak tam on się nazywa". I rzeczywiście - przed trzecią kwartą na jego koncie pojawił się krótki wpis o treści "Shhhhhhh". Trener Suns Alvin Gentry powiedział, że mu to nie przeszkadza: "Dopóki Shaq będzie zaliczał 25 punktów i 11 zbiórek, może robić, co chce. Na Twitterze, Facebooku czy MySpace". Villanueva też jest z siebie bardzo zadowolony: "Coś nakręciłem, jestem trendsetterem".

A ćwierkających z każdym dniem przybywa.

PS Zapraszamy na nasz blog Supergigant. Jeszcze się nie przestawiliśmy na ćwierkanie (lub blipowanie - lub flakowanie - to polskie odpowiedniki Twittera)... ale kto wie.

Kronika towarzyska

Poza Shaqiem i Villanuevą konta na Twitterze mają i inni zawodnicy, m.in. Rashad McCants, Fabricio Oberto, Brian Cardinal, Chris Bosh, Andrew Bogut, Danny Granger, Steve Nash, Tyson Chandler, Jalen Rose, Dwight Howard, Baron Davis, Jason Richardson i Troy Murphy.

Trener Utah Jerry Sloan nie bardzo rozumie, o co chodzi z tym ćwierkaniem: "Nie nadążam za tym. Nawet nie mam komputera. A jakbym miał, to nie umiałbym go włączyć. W ogóle nie wiem, o czym mówicie. Przez komórkę? Hm, komórkę mam, ale nadal nic nie rozumiem".

Jedynym ćwierkającym trenerem jest Alvin Gentry z Phoenix. Konto założyła mu córka. Ale i on nie rozumie całego szumu wokół tej zabawy: "Córka to założyła i powiedziała, żebym coś napisał, cokolwiek. No to napisałem, że czeka nas ciężki mecz z Houston. I nagle 900 osób mi odpisuje. O nie - nie zamierzam robić niczego z 900 osobami naraz. Nie miałem pojęcia, że oni wszyscy będą czytać to, co napisałem. A Shaq ma ich kilkaset tysięcy!".

Gentry nie zamierza iść śladem Shaqa i rozdawać biletów każdemu, kto go dotknie. "No, chyba że dotknie mnie Halle Berry" - mówi.

Michael Finley z San Antonio ćwierka filozoficznie. Na jego koncie codziennie pojawia się myśl dnia. Np. "Ten, co się śmieje ostatni - śmieje się ostatni". Albo "Jeśli zdecydujesz się tańczyć ze złem, to lepiej, żebyś nie miał dwóch lewych nóg".

Tako rzecze Shaq

"To tylko 140 znaków. Tak niewiele. Jeśli ktoś ma to robić za ciebie, to żal mi ciebie" - o gwiazdach, które wynajmują PR-owców, aby udawali i "reprezentowali" ich na Twitterze.

Złota myśl

"Powiedzieli mi, że Charlie Villanueva ćwierkał w przerwie. Myślałem, że chodzi o to, że poszedł siku. Zdaje się, że chodziło o co innego" - Kevin McHale, trener Minnesota Timberwolves, reprezentant starego pokolenia.

Więcej felietonów "Fruwając pod koszem" - czytaj tutaj ?

Copyright © Agora SA