Legia odpada z Pucharu Ekstraklasy w ostatniej minucie

W pierwszej połowie Legia wychodziła z dołka, po przerwie straciła Inakiego Astiza, dwa gole i szansę na Puchar Ekstraklasy. Zeszła z boiska żegnana gwizdami

Dawid Nowak: Legia nie była słaba - Ekstraklasa.tv ?

W 90. minucie kibice już szykowali się do rzutów karnych, bo w Bełchatowie było 1:1. Ale nagle Dawid Nowak obrócił się z piłką w polu karnym obok kryjącego go Dicksona Choto i uderzył obok bezradnego Wojciecha Skaby. Dla skrzydłowego z Bełchatowa było to ukoronowanie świetnego występu, a dla Legii powód do pytań o formę zespołu i szansę na kontynuowanie walki o mistrzostwo Polski.

Na ławce drużyny gości zabrakło Rafała Ulatowskiego. Asystent Leo Beenhakkera poleciał do Belfastu razem z reprezentacją na mecz z Irlandią Północną. Zastępował go drugi trener Adam Fedoruk, który w latach 90. bronił barw Legii. Zapowiadał walkę o awans do półfinału, ale w pierwszej połowie wyglądało na to, że na Łazienkowskiej gospodarze nie dadzą sobie wydrzeć zwycięstwa.

Linia środkowa Legii tym razem zagrała całkiem nieźle. Pomocnicy odbierali sporo piłek i choć zdarzały się też straty, to nie miały one większych konsekwencji. Bardzo dobrze pracowały skrzydła. Zwłaszcza Miroslav Radović co chwila groźnie wbiegał w okolice pola karnego.

W 20. minucie Serb dośrodkował łagodnie na głowę stojącego w polu karnym Tomasza Jarzębowskiego. Ten równie łagodnym lobem przerzucił piłkę nad Łukaszem Sapelą i Legia objęła prowadzenie. Co ciekawe Radović podał doskonale lewą nogą, choć jest zawodnikiem prawonożnym.

GKS w pierwszej połowie miał tylko dwie dobre okazje. Groźnie z dystansu uderzali Patryk Rachwał i Janusz Gol.

Po przerwie na boisko jednak wyszły dwie inne drużyny. Trener Jan Urban dokonał trzech zmian. Adrian Paluchowski zastąpił całkowicie bezproduktywnego Takesure Chinyamę, który większość kontaktów z piłką kończył stratą. Na boisku pojawili się też Jakub Rzeźniczak i Kamil Majkowski.

I okazało się, że "młodzież" nie jest w stanie udźwignąć ciężaru spotkania nawet w Pucharze Ekstraklasy. - Kiedy mam im dawać szansę na grę jeśli nie w takich spotkaniach - retorycznie pytał po meczu Urban. - Zmiennicy nie zagrali tak jak od nich oczekuję - tłumaczył porażkę.

GKS przypuścił atak od pierwszej minuty po przerwie, a Legia kompletnie przestała walczyć w środku pola i ograniczyła się do nielicznych kontr. Powróciło przekleństwo ze spotkań z Górnikiem i Jagiellonią, czyli dalekie, niecelne podania górą. Kreowanego na lidera drużyny Macieja Iwańskiego w ogóle nie było widać na boisku.

W 65. minucie w niezbyt groźnej sytuacji Astiz faulował rywala przed polem karnym - dostał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Rzut wolny na gola zamienił Rachwał - jego strzał przeszedł obok muru. Skaba nawet nie próbował bronić.

Potem GKS miał jeszcze kilka okazji które powinien zamienić na gola, ale w fatalnie pudłowali Wróbel, Ujek i Nowak. Ten ostatni dał jednak gościom zwycięskiego gola.

Legia w fatalnym stylu pożegnała się z Pucharem Ekstraklasy. Według trenera to jeszcze nie kryzys, ale jeśli gra drużyny się nie poprawi, to pod znakiem zapytania staną szanse nie tylko na mistrzostwo, ale i na grę w pucharach. Bo w piątek bardziej zasłużył na to GKS niż Legia.

Legia Warszawa - GKS Bełchatów 1:2 (1:0): Jarzębowski (20.) - Rachwał (63.), Nowak (90.)

Legia: Skaba - Descarga Ż (46. Rzeźniczak), Choto, Astiz ŻCZ, Kiełbowicz - Radović (46. Majkowski), Iwański, Jarzębowski, Giza, Ostrowski (87. Borysiuk) - Chinyama (46. Paluchowski)

GKS: Sapela - Marciniak (80. Fonfara), Cecot, Drzymont, Lacić - Wróbel, Gol, Mihalevskyy (87. Dziedzic), Rachwał, Chwalibogowski (19. Nowak) - Ujek

Legia dawała Rogerowi rekordowy kontrakt - czytaj tutaj ?