Chińska klątwa Radwańskich

Chinka Na Li po raz drugi w ciągu trzech tygodni stanęła na drodze sióstr Radwańskich. W meksykańskim Monterrey zatrzymała Agnieszkę, a w czwartek w Miami ograła w pierwszej rundzie Urszulę

Młodsza z sióstr Radwańskich po trwającym 2 godz. i 8 min spotkaniu przegrała z Chinką 4:6, 7:5, 1:6. Polka w światowym rankingu zajmuje 83. miejsce, Chinka jest 40.

- Ula walczyła jak lew. Przegrała po dobrym występie - mówi "Gazecie" Robert Radwański, trener i ojciec sióstr. - Szkoda pierwszego seta, bo Ula mogła go wygrać, ale, niestety, nie popisali się sędziowie i kilka razy skrzywdzili ją błędnymi decyzjami. W drugiej partii Ula pokazała jednak charakter, obroniła meczbola i wygrała. Niestety, w trzecim secie zabrakło trochę siły. Z Chinkami trzeba po prostu biegać na równym poziomie cały czas, bo one zamęczają rywalki - dodaje Radwański.

Urszula aż osiem razy w meczu straciła własny serwis. Z czego to wynikało? - Z silnego wiatru. W Miami wszyscy się męczyli. Li też sześć razy dała się przełamać. Ula nie popełniała jakichś poważnych błędów - odparł Radwański.

Trener podkreślił, że jest zadowolony z postawy Urszuli w ostatnich dniach. Tydzień temu w Indian Wells doszła do 1/8 finału, co było jej największym sukcesem w karierze. W Miami przed pojedynkiem z Li wygrała dwa mecze w kwalifikacjach.

- Porażka zawsze boli, ale nie ma co narzekać. Ula dostanie kolejne 30 pkt do rankingu i awansuje o kilka pozycji - mówi trener. Następny turniej Urszula zagra na początku kwietnia w belgijskim Torhout.

W sobotę na kort wyjdzie 20-letnia Agnieszka. Starsza z sióstr jest rozstawiona z dziesiątką i w pierwszej rundzie miała wolny los. Jej rywalką będzie zwyciężczyni meczu między Tamarine Tanasugarn z Tajlandii i Francuzką Nathalie Dechy.

Marta Domachowska wyeliminowana - czytaj tutaj ?

Więcej o: