Sportino już się utrzymało, teraz gra o więcej

- Mówię moim zawodnikom, że jak wpiszą sobie do koszykarskiego biogramu ćwierćfinał play-off w polskiej ekstraklasie, ich wartość wzrośnie - stwierdza trener inowrocławskiego Sportino Aleksander Krutikow, którego zespół zapewnił sobie już najważniejszy cel - utrzymanie w ekstraklasie. Teraz szkoleniowiec z Inowrocławia chce zdobyć więcej.

Sobotnia wygrana ze Zniczem Jarosław dała już inowrocławianom pewne miejsce w czołowej dwunastce, która będzie grać w play-off i zagra w kolejnym sezonie w PLK. - Nie wiem, na której pozycji zakończymy rundę zasadniczą, może na dziesiątym, ale obojętnie, z kim dalej zagramy, powalczymy o awans do najlepszej ósemki ekstraklasy - mówi Krutikow.

W spotkaniu ze Zniczem, który zwyciężył w dwóch ostatnich pojedynkach z Polpharmą i Atlasem Ostrów, kłopoty mieli gospodarze tylko w pierwszej połowie. Zagrali słabo w obronie, nie wykorzystując swojej przewagi pod tablicami. W pierwsze kwarcie dobre zmiany w Zniczu dali Bartosz Diduszko i Witali Kowalenko. Sportino grało też bardzo nieskutecznie. W pierwszej połowie żaden z ośmiu rzutów za trzy punkty nie był celny. Odmienilo się to całkowicie po przerwie. Już na początku Ivars Timermanis trafił z dystansy. W trzeciej kwarcie gospodarze jeszcze sześć razy rzucili celnie za trzy (sam Timermanis w sumie 4 razy, 2-krotnie Eddie Miller i raz Łukasz Żytko). Po 30 minutach meczu było 62:39 i losy spotkania zostały rozstrzygnięte.

- Nie zwracałem w przerwie zawodnikom uwagi na atak i nieskuteczne rzuty. Najważniejsza była poprawa gry w obronie. To była przyczyna naszych kłopotów w pierwszej części meczu. Zagraliśmy lepiej w defensywie i celne rzuty z dobrych pozycji same potem przyszły - wyjaśnia Krutikow.

- Byliśmy słabsi w drugiej połowie, jakby rywale mieli więcej woli walki - przyznaje szkoleniowiec Znicza Dariusz Szczubiał.

Do końca rundy zasadniczej pozostały Sportino jeszcze dwa mecze, ale nie wiadomo, czy zagra w nich amerykański rozgrywający Tony Lee, który w sobotę musiał pauzować z powodu kontuzji odniesionej na środowym treningu. - To nieprzyjemna sprawa, naderwanie mięśnia dwugłowego - żałuje Krutikow, który chwalił Dawida Witosa, zastępującego Amerykanina w sobotnim spotkaniu.

Sportino - Znicz Jarosław 79:68

Kwarty: 16:20, 14:11, 34:11, 15:26

Sportino: Timermanis 22 (5), Landry 19, Miller 16 (3), Żytko 7 (1), Obrzut 4, oraz Gomez 9, Wichniarz 2, Witos 0, Stężewski 0, Wierzbicki 0, Świderski 0

Znicz: Timberlake 17 (1), Neltner 9, Day 5 (1), Miszczuk 5 (1), Celej 4 oraz Kowalenko 1 (1), Mikolajko 6, Szczotka 4, Diduszko 2, Kukiełka 1, Nowak 0

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.