Hossy Kowalczyk końca nie widać

Ledwo miesiąc temu skończyła 26 lat, a już ma medal olimpijski i dwa krążki z MŚ. W tym najcenniejszy - złoty na 15 km techniką łączoną. I wciąż więcej przed Justyna Kowalczyk niż za nią.

Kowalczyk: Pomyślałam: teraz albo nigdy. I pojechałam ?

Kowalczyk wśród biegaczek jest właściwie juniorką starszą. W bieganiu dopiero z wiekiem, można powiedzieć po trzydziestce, przychodzi zaprawienie w bojach, organizm przyzwyczaja się do ogromnego wysiłku, a wydolność osiąga apogeum. Finka Aino-Kaisa Saarinen, liderka PŚ, dopiero w czwartek zdobyła swój pierwszy indywidualny medal na wielkiej imprezie. 1 lutego skończyła 30 lat. Polka ma już trzy medale.

Kariera Kowalczyk to mozolna wspinaczka i pokonywanie kolejnych barier. Każdy sezon jest lepszy od poprzedniego, każdy przynosił coś nowego, dodawał optymizmu i motywował do pracy. - Nie jestem, nie byłam i nie będę zawodniczką, której nagle coś spada z nieba. W mojej karierze wszystko dzieje się po kolei. Złoty medal MŚ poprzedziłam czterema zwycięstwami w MŚ juniorów do lat 23. Każdy sukces ciężko wypracowałam, wypłakałam, odgniotłam na rękach i nogach - opowiadała za metą w Libercu.

Twardo stąpający po ziemi, momentami szczery do bólu 61-letni trener Aleksander Wierietielny dodaje: - 14 lat temu w Anterselvie doprowadziłem Tomka Sikorę do mistrzostwa świata w biatlonie. Ale kwadrans po biegu wiedziałem, że to początek końca naszej współpracy. Teraz takich złych myśli nie mam. Te medale z Liberca to początek dobrego początku. Justysia to charakterna dziewczyna, stworzona do sportu.

W pierwszym sezonie w PŚ (2001/02) Polka zajęła 103. miejsce i zdobyła jeden punkt, w drugim była 86. i miała osiem punktów, w trzecim - 46. i 88 pkt, w czwartym - 44. i 98 pkt, w piątym 13. i 392 pkt, w szóstym zajęła ósme miejsce z 484 pkt. Poprzedni sezon Polka zakończyła na podium w klasyfikacji generalnej PŚ. 1096 punktów dało jej trzecie miejsce. W tym sezonie ma tych punktów już 1167 i... też jest trzecia. A do końca jeszcze osiem marcowych startów. W poprzednich dwóch sezonach wygrywała po jednym biegu PŚ - w obecnym już trzy. Stale więc idzie do przodu. Ale gdzie jest granica możliwości?

- Sama nie wiem, ale kiedyś to będzie musiało się zatrzymać albo i nawet na rok czy dwa cofnąć - mówi Polka. - Nie będę wygrywała codziennie, bo się nie da. Trzeba być przygotowanym i na słabsze dni.

Po igrzyskach w Turynie, gdzie zdobyła brązowy medal na 30 km techniką dowolną (ten bieg odbędzie się na zakończenie mistrzostw w Libercu), powiedziała: - Po jednym czy dwóch nieudanych sezonach zawsze będę mogła zrobić sobie przerwę na urlop macierzyński. Wtedy miałabym czas, by wszystko przemyśleć. Ale jeśli będą sukcesy, to przede mną długie lata biegania.

A hossa wciąż trwa.

Za rok igrzyska w Vancouver, za dwa - kolejne MŚ w kolebce narciarstwa klasycznego, czyli Oslo-Holmenkollen. Tam powstaną kolejne rozdziały legendy Justyny Kowalczyk.

ZCzuba.tv: Tak Kowalczyk zdobyła złoto zobacz tutaj ?