Calisia nie dała rady Gedanii i będzie grała w barażach

SIATKÓWKA. Ten mecz miał zadecydować o być albo nie być Calisii Kalisz w fazie play-off ekstraklasy. I zadecydował... Nie być...

Kaliszanki zostały bowiem zdeklasowane przez młody zespół Gedanii - drużynę, którą wielu skazywało na pewne ostatnie miejsce w lidze. Calisia natomiast miała walczyć o czołówkę. Tymczasem teraz Gedania po zwycięstwie 3:0 i zarobionych trzech punktach jest pewna miejsca w fazie play-off, a co za tym idzie - utrzymania się w lidze. Kaliszanki natomiast są pewne gry w barażach o ligowy byt. Rywalem będzie Stal Mielec.

Deklasacja to nie jest określenie na wyrost tego spotkania. Nawet nagła zmiana sytuacji w trzecim secie, gdy przegrywająca 4:8, 7:10 Calisia objęła w końcu prowadzenie, tego nie zmienia. Jeszcze w okolicach 20. pkt siatkarki Gedanii przejęły bowiem kontrolę także nad tym setem.

Zagrały skutecznie, pewne siebie, bardzo skoncentrowane i zdeterminowane na celu, jakim było ogranie Calisii za trzy punkty (3:0 bądź 3:1). To dawało bowiem Gedanii pewne utrzymanie. Były takie momenty, w których Gedania grała wręcz znakomicie, na fali. Tymczasem kaliszanki sprawiały wrażenie przerażonych, spiętych, pewnie też zwyczajnie zmęczonych grą przez cały sezon jedną i tą samą szóstką z libero. Trener Mariusz Pieczonka mógł tylko brać czas, instruować, prosić Magdalenę Godos, aby wystawiała piłki nieco wyżej. Wtedy jednak blok Gedanii miał więcej czasu na reakcję.

Gedania koncentrowała się zwłaszcza na Annie Woźniakowskiej. Nie od dziś wiadomo, jak wiele zależy od gry tej siatkarki Calisii - najskuteczniejszej w całej lidze. Wczoraj Gedania skutecznie utrudniła jej życie. Najpierw przećwiczyła Woźniakowską zagrywką, a następnie ustawiała blok na niemal każdy z jej kierunków ataku. Gwiazda Calisii męczyła się strasznie, próbując przełamać ten opór rywalek. Jej koleżanki natomiast rzadko kończyły piłki i niespecjalnie pomagały. Doszło nawet do tego, że podczas jednego z czasów zrozpaczony trener Pieczonka zasugerował zawodniczkom, by w ogóle odpuściły sobie atak, jeśli tylko nie mają bardzo pewnej pozycji. Lepiej by oddały piłkę Gedanii i ustawiły blok.

Przez krótki czas była to nawet broń, która działała na rywalki i to właśnie wtedy Calisia objęła prowadzenie w meczu. Na krótko. Gedania broniła znakomicie, nawet bardzo trudne ataki. Calisia - prawie w ogóle. W efekcie kontry padały łupem siatkarek gospodarzy i niechybnie prowadziły do zdobycia kolejnych punktów. Sporo ich zdobyła Elżbieta Skowrońska, ale gdy otrzymała nagrodę MVP meczu, pokiwała głową i palcem na znak: - To nie ja byłam dziś najlepsza.

Następnie wzięła nagrodę i wręczyła ją rozgrywającej Gedanii, Ukraince Janie Sawoczkinie.

Do końca sezonu zasadniczego została jeszcze jedna kolejka, ale Calisia już wie, że niczego ona nie zmieni. Kalisz musi przystąpić do obrony ligowego bytu.

Gedania Żukowo - SSK Calisia Kalisz 3:0

Sety: 25:14, 25:19, 25:23 GEDANIA: Sawoczkina, Wellna, Skowrońska, Ziemcowa, Tokarska, Nuszel oraz Durajczyk (libero) CALISIA: Godos, Woźniakowska, Chojnacka, Sieradzan, Toborek, Wojcieska oraz Kuehn-Jarek (libero), M. Wawrzyniak, K. Wawrzyniak