Inter, Roma i Juve szykują się na Anglików i wygrywają w lidze

Zwycięstwa odnieśli wszyscy uczestnicy Ligi Mistrzów - Inter, Juventus oraz Roma. Ale też wszyscy szykowali się już na wojnę włosko-angielską

25. kolejka Serie A - wyniki i tabela

W 1/8 finału LM los skojarzył potęgi Serie A z potęgami Premier League. Napięcie rośnie, bo w zeszłym sezonie Inter, Milan i Roma nie zdołały Liverpoolowi, Arsenalowi oraz Manchesterowi Utd strzelić choćby jednego gola.

Trener lidera José Mourinho bał się, że jego piłkarze całkiem odpłyną myślami do batalii z MU, więc na wszelki wypadek zapowiedział, że nie życzy sobie żartów i niewystarczająco zmobilizowani w meczu z Bologną nie zagrają także we wtorek. Podziałało o tyle, że kiedy rywale wyrównali w końcówce na 1:1, Inter potrzebował zaledwie dwóch minut, by zdobyć zwycięską bramkę. Z rzutu wolnego dośrodkował 18-letni Mario Balotelli, nikt nie dotknął ostro podkręconej piłki i ta wpadła do siatki.

Prowadzenie mediolańczycy znów objęli w kontrowersyjnych okolicznościach. Adriano, który tydzień temu strzelił gola ręką w derbach Mediolanu, tym razem ręką asystował. Przed utratą punktów uratował faworytów jego rodak Julio Cesar. Spisywał się między słupkami fenomenalnie, w końcówce zatrzymał mogący zadecydować o remisie strzał lidera klasyfikacji najskuteczniejszych Marco di Vaio i zasługuje już chyba, by umieszczać go w najściślejszej czołówce najlepszych bramkarzy świata.

Po meczu trener Mourinho ogłosił, że jego drużyna pobije Manchester Utd. Inter jest według niego gotowy do wyzwania i fizycznie, i taktycznie ("wiem o rywalach absolutnie wszystko"), a kontuzja wyeliminuje co najwyżej jednego gracza - obrońcę Waltera Samuela. - Chcę mieć przyjemność z tego meczu i chcę, by czerpali ją także piłkarze - powiedział, uzyskując natychmiastowe poparcie od właściciela klubu. - Nie ma mowy o presji, rywalizacja z MU w żadnym razie nie będzie decydować, czy sezon jest udany, czy nie - oświadczył Massimo Moratti.

Wygrała również Roma (1:0 ze Sieną), ale trener Luciano Spalletti schodził do szatni zmartwiony. On ma znacznie węższą kadrę niż Mourinho (w sobotę musiał dać zadebiutować młodziutkiemu Brazylijczykowi Filipe), a w trakcie gry zdejmował kontuzjowanych obrońców - Juana oraz Cicinho. Pierwszy nie zagra na stadionie z Arsenalem na pewno, występ drugiego jest zagrożony, a rzymianie w defensywie właściwie nie mają wartościowych zmienników (skonfliktowany z klubem Panucci nie został zgłoszony do rozgrywek, Cassetti i Tonetto też się leczą).

Zdrowieje za to Juventus. Turyńczycy do niedawna musieli sobie co weekend radzić bez dziesięciu podstawowych zawodników, ostatnio wrócił nie tylko Gianluigi Buffon (od razu wybitne interwencje), ale też David Trezeguet. W sobotę po pięciu miesiącach zagrał w pierwszej jedenastce i od razu strzelił gola. W dodatku zwycięstwo 2:0 w Palermo z ławki oglądał Alessandro del Piero, który odpoczywał przed środowym meczem z Chelsea. Zrelaksowany trener Claudio Ranieri rzucił nawet dziennikarzom, że transmisji ligowego spotkania (rozpoczęło się o 13.45) rywali nie obejrzał do końca, bo zasnął...

Eto'o chce iść do Milanu - czytaj tutaj ?