AZS bez zbiórek i punktów

KOSZYKÓWKA. W meczu grupy C, kończącym 20. kolejkę spotkań drugiej ligi, zawodnicy AZS-u Radom po słabym pojedynku ulegli Limblachowi Limanowa

Mecz miał dać odpowiedź na pytanie czy akademicy wyjdą wreszcie w ligowego dołka, w którym znaleźli się po ostatnich potyczkach. Tylko wygrana z Limblachem, który w ostatnich siedmiu spotkaniach sześciokrotnie przegrywał, dawała nadzieję, że w ekipie z Radomia coś się wreszcie ruszy.

Początek rywalizacji miał bardzo nerwowy przebieg, a oba zespoły popełniały całą masę prostych, wręcz szkolnych błędów. Jako że gospodarze okazali się bardziej skutecznym zespołem, to po pierwszej kwarcie schodzili z sześciopunktowym prowadzeniem. Przewagę tę powiększyli w kolejnej odsłonie i do przerwy wygrywali już 14 "oczkami".

Na początku trzeciej kwarty nastąpił chwilowy zryw akademików, co pozwoliło zmniejszyć niesprzyjający wynik do siedmiu punktów. Niestety, od tego momentu na parkiecie istniała już jedna drużyna. - Nie wiem, co się z nami stało - mówił chwilę po meczu rozgoryczony Roman Bukalski, drugi szkoleniowiec AZS-u. - Główną przyczyną porażki była zbiórka. Drużyna z Limanowej wiele razy powielała swoje akcje i zasłużenie wygrała. Ponadto obie ekipy zanotowały fatalną skuteczność - dokończył Bukalski.

Jak się po meczu okazało - Limblach zanotował aż 50 zbiórek.

Limblach Limanowa - AZS Politechnika Radomska 72:56 (17:11, 21:13, 18:21, 16:11)

AZS: Piros 17, Hernik 9, Plutka 7, Badeński 7, Cetnar 7, Wiklik 6, Kulik 2, Wróbel 1.