Adam Małysz: Skocznia inna od wszystkich

Dobrze, lepiej, najlepiej - tak wyglądały pierwsze skoki Adama Małysza w Libercu. W sobotę na obiekcie HS 100 broni tytułu mistrza świata sprzed dwóch lat, z Sapporo.

W trzeciej serii Małysz wylądował na 97 metrze, nikt nie skoczył dalej. "Dobre, ale jeszcze nienajlepsze" - tak ocenił występ swojego podopiecznego fiński trener Hannu Lepistoe. Z wczorajszych treningów nie można wyciągać żadnych wniosków. Nie skakali faworyci z Austriakiem Gregorem Schlierenzauerem na czele. Ze światowej czołówki byli tylko Austriak Thomas Morgenster i Szwajcar Simon Ammann - od obu Małysz był lepszy. Z pierwszym wygrał trzy razy, z drugim - dwa.

Robert Błoński: Co pan powie o skoczni, na której nigdy wcześniej nie skakał?

Adam Małysz: Jest ciężka, inna od innych. Bula jest bardzo wysoka. Tu nie ma przebaczenia. Jeśli tylko powieje z tyłu, nie ma szans odlecieć. Jak np. Okabe w pierwszym skoku. Można tej skoczni po prostu nie przenieść. Dziś były trudne warunki: mocno wiało i sypał śnieg. Trudno więc powiedzieć, kto najlepiej skacze. Tym bardziej, że nie skakali Niemcy, Rosjanie, Norwegowie, Finowie... Mój drugi i trzeci skok był całkiem-całkiem, więc mogę być zadowolony z treningu. Ale to dopiero pierwsze próby tutaj. Nie są miarodajne. Przed nami jeszcze kilka i dopiero w sobotę zawody. Mam nadzieję, że będą w równych warunkach.

Co się stało w trzecim skoku, na 97 metr?

- Mocno powiało z boku i ściągnęło mnie w lewo. Na końcu puściło i musiałem machnąć rękami, żeby wylądować. Może i skoczyłbym dalej, ale ratowałem się by nie upaść.

Wystartuje pan we wszystkich treningach?

- Nie wiem, to decyzja Hannu Lepistoe, ale trzy skoki nie są jakoś wybitnie męczące. Dziś niewielu zawodników skakało i trzeba było się szybko zbierać. Tempo było niesamowite, mogło zmęczyć. Niby treningów jest sporo, ale my chcieliśmy tu być od początku. Nigdy nie wiadomo, jaka będzie pogoda. Chcieliśmy skoczyć, bo nie znaliśmy obiektu. Przychodząc tylko na kwalifikacje i zawody, byłoby ciężko.

Obejrzy pan czwartkowy bieg Justyny Kowalczyk?

- Bardzo bym chciał. Startuje na swoim koronnym dystansie, ostatnio wygrała przecież na 10 km. Do południa mamy trening na skoczni, więc nie wiem czy zdążę do hotelu. Jak się nie uda, to zobaczę gdzieś tutaj. Fajnie, że Justynie tak dobrze idzie. Trzymam za nią kciuki.

93, 98 i 97 - to odległości Małysza na środowych treningach

Jakie cele na mistrzostwach stawia sobie Małysz? - czytaj tutaj ?

Więcej o: