Traveland tak wysoko jeszcze nie wygrywał

Szczypiorniści Travelandu Społem urządzili sobie w sobotnim spotkaniu prawdziwy festiwal strzelecki - na własnym boisku pokonali Azoty Puławy aż 42:24!

Sobotnie spotkanie rozpoczęło się pół godziny później ze względu na wypadek samochodowy dwóch zawodników - Adama Wolańskiego i Marka Boneczki, którzy jechali z Kwidzyna. Na szczęście obyło się bez poważniejszych obrażeń. Adam Wolański dotarł do Uranii kilka minut przed rozpoczęciem meczu, ale zdecydował się zagrać. Marek Boneczko po obserwacji wyszedł ze szpitala jeszcze tego samego dnia, a jego żona ma wyjść w poniedziałek.

Olsztynianie od samego początku nie pozwolili swoim przeciwnikom na wiele - po pięciu minutach prowadzili już 5:1, a po kwadransie gry wygrywali 14:6.

Wysoki wynik sprawił, że olsztynianie pod koniec pierwszej połowy pozwolili sobie na nonszalancję, szczególnie przy wykorzystywaniu rzutów karnych - od 20 do 30 min. Traveland miał podyktowane aż trzy karne, dwukrotnie spudłował Piotr Frelek, a Igor Peetricheev trafił w poprzeczkę.

Na początku drugiej połowy Travelandowi udało się utrzymać wysokie, niemal dziesięciopunktowe prowadzenie, mimo serii kar na samym początku. Na ławce wylądowali wtedy Krzysztof Maciejewski, Jacek Zyśk i - dwukrotnie - Igor Peetricheev. - To był jedyny moment w tym meczu, kiedy do zespołu wkradło się zdenerwowanie - mówi Edward Strząbała, trener gospodarzy.

W drugiej połowie z dobrej strony pokazał się Jacek Zyśk, który kilkakrotnie pokonał bramkarza gości z drugiej linii, wspomagali go Krzysztof Maciejewski na kole i skrzydłowy Michał Bartczak, który w kontratakach nie miał sobie równych i dorzucił jeszcze bramkę kilka sekund przed końcem spotkania. Sędziowie jednak jej nie uznali i Traveland wygrał 42:24.

- Zmobilizowaliśmy się na ten mecz i postawiliśmy przeciwnikom twarde warunki, szczególnie w obronie - twierdzi Marcin Malewski, kapitan olsztyńskiego zespołu. - Bardzo dobrze nam się grało w tym spotkaniu, sił starczyło na 60 min równej gry i duża w tym zasługa trenera, który przygotował nas fizycznie.

- Wyszliśmy z determinacją i wolą walki, ułożyła nam się też płynność gry, zarówno w obronie, jak i w ataku - mówi trener Travelandu. - Z bardzo dobrej strony pokazał się Krzysztof Maciejewski, który zagrał za Marka Boneczkę. Wyróżniłbym też Krzysztofa Szymkowiaka, który jest po kontuzji palca, ma problemy z kręgosłupem, a jednak jest filarem naszej obrony.

W następnej kolejce Traveland zagra z Miedzią Legnica.

Traveland: Wolański i Boniecki (w bramce) oraz Frelek - 8 bramek, Peetricheev, Maciejewski, Bartczak i Malewski - po 7, Zyśk - 5, Kłosowski - 1 oraz Szymkowiak i Misiewicz; kary: 8 min

Azoty: Wyszomirski i Lipka (w bramce) oraz Lasoń - 8, Sieczka - 5, Witkowski - 4, Afanasjev - 3, Kurowski i Szyba - po 2 oraz Pomiankiewicz, Buchwałd, Kowalik, Mazur, Płaczkowski, Zydroń; kary: 10 min

Wyniki pozostałych sobotnich spotkań:

AZS AWF Gorzów Wlkp. - Kiper Piotrków Tryb. 23:22 (14:12)

MMTS Kwidzyn - Miedź Legnica 30:28 (17:13)

Stal Mielec - Chrobry Głogów 33:16 (15:6)

Wisła Płock - AZS AWFiS Gdańsk 24:27 (10:9)

EKSTRAKLASA*

nie uwzględnia meczu Vive Kielce - Zagłębie Lubin

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.