Alpejskie MŚ: FIS odrzuca oskarżenia o dyskryminację kobiet

Prezydent Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) Gian Franco Kasper stwierdził, że żadna dyskryminacja ze względu na płeć nie ma miejsca. - Ale nic na to nie poradzę, że na wyścigach mężczyzn jest 10 razy więcej dziennikarzy - powiedział

Organizatorzy zapomnieli o prezydencie ?

Kasper musiał odpowiedzieć na krytykę Ani Paerson, która zarzucała FIS, że kobiety dostały od organizatorów znacznie gorszą trasę - rywalizacja toczy się na dwóch przeciwległych wzgórzach i kobiety rywalizowały w cieniu, podczas gdy mężczyznom dopisywało słońce.

- To komentarze narciarki, której nie poszło na stoku - powiedział Kasper o Paerson. Szwedka nie ukończyła wtorkowego super giganta. - Mogę jednak powiedzieć Ani, że w słoneczny dzień, słońce zaświeci po obu stronach góry.

Kilka innych zawodniczek skarżyło się, że pierwszym przejazd mistrzostw odbył się zaledwie dwa dni po zawodach Pucharu Świata w Garmisch-Partenkirchen.

Zjazd mężczyzn został wtedy odwołany, a super gigant kobiet - zaplanowany na ten sam dzień - o jeden dzień przełożony. Mężczyźni mieli zatem dwa dni więcej na wypoczynek.

- To pokazuje, jak szanuje się wyścigi kobiet - skomentowała Francuzka Ingrid Jacquemod.

Kasper odparł, że osobiście był przeciwko rozegraniu super giganta w Garmisch. - W tym sezonie mamy jednak bardzo mało takich wyścigów, stąd decyzja - odrzekł.

Prezydent FIS dodał także, że szefem rozgrywek kobiet został były mistrz świata, Norweg Atle Skaardal, co powinno dowieść, jak poważnie traktuje się ich wyścigi.

- Nie potrafię wyobrazić sobie nikogo równie kompetentnego, co Skaardal. Staraliśmy się też bardziej zróżnicować kalendarz, aby media mogły śledzić zarówno Puchar Świata kobiet, jak i mężczyzn - mówił Kaspar. - Ale nic na to nie poradzę, że na wyścigach mężczyzn jest 10 razy więcej dziennikarzy - zakończył.

Wiatr przeszkadza mężczyznom: Trening przełożono ?

Więcej o: