Matusiak: Będę wypełniał kontrakt

Rafał Matusiak, siatkarz zwolniony przez I-ligowy Pronar Parkiet Hajnówka, uważa, że włodarze klubu nie mieli prawa go wyrzucić. Zawodnik zamierza nadal wypełniać swoje obowiązki, czyli jak zwykle będzie przychodził na treningi

Matusiaka zwolniono w czwartek. Zarząd klubu tłumaczył taką decyzję kłopotami finansowymi niektórych firm, które sponsorują drużynę, a także gorszą postawą zawodnika w ostatnich meczach.

Rozmowa z Rafałem Matusiakiem

Adam Muśko: Ostatnie dni w Hajnówce chyba były bardzo trudne?

Rafał Matusiak: Rzeczywiście zwolnienie mnie z pracy spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Nic nie zapowiadało takiego posunięcia zarządu. W czwartek zostałem wezwany na tzw. dywanik i zostało mi wręczone wypowiedzenie. Nikt mnie w życiu jeszcze tak nie potraktował. Nie wiem, dlaczego akurat mnie.

Podobno szukano oszczędności, a ty miałeś najwyższy kontrakt. Ponadto włodarze twierdzą, że słabiej spisywałeś się też na boisku.

- Takie argumenty nie trafiają do mnie. Podobno poproszono trenera, aby przedstawił statystyki z ostatnich naszych spotkań, i z nich wywnioskowano, że grałem słabiej. Ale ja wcale nie czuję, że miałem obniżkę formy.

Jak na to zareagowali koledzy z drużyny?

- Właśnie chciałem podziękować chłopakom, że w ramach protestu na rozgrzewkę przed meczem z Orłem wyszli w moich koszulkach, a szczególnie Marcinowi Koziołowi, który grał w niej cały mecz. Przecież nie zaproponuję chłopakom, aby wszystkim obniżyć zarobki np. o 20 procent, aby mnie ratować.

Co dalej zamierzasz? Działacze twierdzą mogli cię zwolnić, bo byłeś zatrudniony na umowie-zlecenie bez terminów wypowiedzenia.

- Normalnie będę przychodził na treningi i wykonywał swoją pracę. Przesłałem kopię umowy między mną a klubem do prawnika w Łodzi. On stwierdził, że nie mogą mnie zwolnić. Zwolnić mnie mogą tylko ze względów dyscyplinarnych, czyli gdybym do pracy przyszedł pijany, albo kogoś pobił na treningu. Nic takiego nie miało miejsca, więc normalnie pracuję według umowy.