Bulls bez trenera, Lakers bez Shaqa

Tim Floyd poddał się po trzech i pół roku pracy i w Wigilię zrezygnował z posady trenera Chicago Bulls. Los Angeles Lakers przez co najmniej pięć meczów będą musieli radzić sobie bez Shaquille'a O'Neala

Bulls bez trenera, Lakers bez Shaqa

Tim Floyd poddał się po trzech i pół roku pracy i w Wigilię zrezygnował z posady trenera Chicago Bulls. Los Angeles Lakers przez co najmniej pięć meczów będą musieli radzić sobie bez Shaquille'a O'Neala

Floyd od początku sezonu wspominał o rezygnacji, ale wiązałoby się to z dobrowolnym zrzeczeniem się reszty obiecanych w kontrakcie zarobków (2 mln dolarów rocznie do końca sezonu 2004/05). Czekał więc, aby go zwolniono, ale menedżer Byków Jerry Krause zdecydowanie się na to nie zgadzał. Załamany coraz częstszymi porażkami (w tym sezonie zespół z Chicago wygrał tylko cztery z 21 meczów) trener w końcu ogłosił swoją rezygnację. - Starałem się dać z siebie wszystko, ale czasami to za mało. Ta zmiana będzie najlepsza dla wszystkich - mówił Floyd podczas konferencji prasowej.

Był na niej obecny także Krause, który jednak wygłosił tylko krótkie oświadczenie i odmówił odpowiadania na pytania. Może dlatego, że to głównie on - poprzez swoje fatalne decyzje personalne - najbardziej utrudnił pracę trenerowi. Gdy zatrudnił go w 1998 roku, po raz ostatni Bulls z Michaelem Jordanem zdobyli mistrzostwo NBA. Floyd - wcześniej trener uniwersytetu Iowa State - miał więc nadzieję na prowadzenie koszykarza wszech czasów, a tymczasem musiał borykać się bodaj z najgorszym zespołem w historii NBA. Jego bilans kariery 49-190 jest najgorszym ze wszystkich trenerów, którzy pracowali w NBA co najmniej dwa sezony. Floyd co roku budował zespół niemal od nowa, a kiedy już Bykom udało się zdobyć wreszcie jednego zawodnika wysokiej klasy (Eltona Branda - nr 1 w drafcie 1999), Krause ostatniego lata oddał go do Los Angeles Clippers w zamian za jeszcze młodszego Tysona Chandlera.

Tymczasowo Floyda zastąpi asystent Bill Berry. Krause szuka jednak innego trenera. Na razie z małym powodzeniem, bo nie ma zbyt wielu chętnych na pracę z grupą zawodników, którzy mają znikome ambicje i ograniczony talent (takich jak Ron Mercer, Ron Artest, Charles Oakley, Greg Anthony, Brad Miller), i kilkoma młokosami, którzy przeżywają kryzys po przejściu do NBA (Chandler, Eddy Curry, Trenton Hassell, Dalibor Bagarić). Na dodatek poważne kontuzje leczą obiecujący Jamal Crawford i Eddie Robinson. Ponadto nikt nie ma ochoty na pracę z samym Krausem, który ma jak najgorszą reputację po tym, jak pozwolił - a nawet do tego się przyczynił - na rozpad mistrzowskiej dynastii Byków z lat 90.

Na pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia NBA zawsze planuje najciekawsze mecze, które w najlepszym czasie telewizyjnym są pokazywane w stacji NBC. W tym roku był to jednak wybór wyjątkowo nieudany. Rewanż za finał z ostatniego sezonu (LA Lakers - Philadelphia) musiał obyć się bez Shaquille'a O'Neala, który z powodu kłopotów ze stopą został umieszczony na liście kontuzjowanych i opuści co najmniej pięć meczów. Fatalnie zagrał także drugi z liderów Lakers Kobe Bryant (grający z kontuzją żeber), który zdobył zaledwie 12 punktów (6/19 z gry), uaktywniając się dopiero w czwartej kwarcie (wcześniej miał cztery punkty). Miał jednak także aż 11 zbiórek i 9 asyst. Ale o zwycięstwie nad 76ers zadecydowała gra koszykarzy z drugiego planu, którzy znaleźli się w głównych rolach w pierwszej piątce. Samaki Walker zdobył 18 punktów, a Ukrainiec Stanisław Miedwiedienko - 12. Na nic się zdało 31 punktów Allena Iversona. - Daliśmy im prezent świąteczny - podsumował niezadowolony Iverson.

W drugim meczu gwiazdkowym zmierzyły się czołowe zespoły poprzedniego sezonu New York Knicks i Toronto Raptors, którzy jednak - podobnie jak 76ers - w tym sezonie grają przeciętnie. Nowojorczycy wygrali tym razem, biorąc częściowy rewanż za porażkę z Raptors w tegorocznym play off. 34 punkty dla Knicks zdobył Allan Houston.

Wyniki meczów niedzielnych: Toronto Raptors - Mami Heat 83:76, Boston Celtics - Memphis 85:80, Milwaukee Bucks - San Antonio Spurs 101:91, Sacramento Kings - Phoenix Suns 133:101.

Wyniki mecvzów wtorkowych: New York Knicks - Toronto Raptors 102:94, Los Angeles Lakers - Philadelphia 76ers 88:82.

ATLANTIC DIVISION

zw. por. proc.

BOSTON 17 8 68,0

NEW JERSEY 16 9 64,0

WASHINGTON 14 12 53,8

NEW YORK 13 15 46,4

ORLANDO 13 16 44,8

PHILADELPHIA 11 16 40,7

MIAMI 5 20 20,0

CENTRAL DIVISION

MILWAUKEE 15 9 62,5

DETROIT 14 11 56,0

INDIANA 16 13 55,2

TORONTO 15 13 53,6

CHARLOTTE 12 15 44,4

CLEVELAND 11 16 40,7

ATLANTA 10 17 37,0

CHICAGO 4 21 16,0

MIDWEST DIVISION

SAN ANTONIO 20 5 80,0

MINNESOTA 18 8 69,2

DALLAS 18 9 66,7

UTAH 13 15 46,4

DENVER 9 17 34,6

HOUSTON 8 20 28,6

MEMPHIS 7 20 25,9

PACIFIC DIVISION

LA LAKERS 20 4 83,3

SACRAMENTO 20 9 69.0

LA CLIPPERS 15 11 57,7

PHOENIX 15 13 53,6

PORTLAND 13 13 50,0

SEATTLE 14 15 48,3

GOLDEN STATE 11 17 39,3

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.