Calderon zostanie do wyborów?

Prezydent Realu Madryt Ramon Calderon, który został oskarżony o sfałszowanie grudniowego zgromadzenia generalnego, oświadczył że nie zrezygnuje ze stanowiska przed wcześniejszymi wyborami w czerwcu tego roku. Zaprzeczył także, jakoby zrobił coś złego podczas wspomnianego posiedzenia.

Ogromna kara dla Barcy ?

Media hiszpańskie doniosły, że 7 grudnia zgromadzenie debatowało nad budżetem klubu, i jednocześnie udzieleniem wotum zaufania dla zarządu. Budżet przyjęto, ale przewaga wyniosła tylko 47 głosów. Ponad 1215 delegatów domagało się ustąpienia prezesa Ramona Calderona. Uzyskanie wotum było możliwe dzięki obecności na sali osób nieuprawnionych. Jednocześnie ok. 200 osób, które miały do tego prawo nie wpuszczono.

Calderon, którego kadencja miała skończyć się w 2010 roku, zaakceptował piątkową decyzję zarządu klubu o przeprowadzeniu przedterminowych wyborów w czerwcu, ale jednocześnie oświadczył, że do tego czasu wciąż będzie pełnił funkcję prezydenta. Stanie się inaczej tylko wtedy, gdy do odejścia zmusi go zarząd klubu. Według prasy, Calderon miał powiedzieć zarządowi, że - nie odejdzie jak złodziej. Na konferencji prasowej dodał, że - odejście jest dla tchórzy i nic to nie naprawi.

Dodał też, że zwolnił dwóch swoich bliskich współpracowników z powodu tej afery, ale nawet znalezienie "kozłów ofiarnych" nie uchroniło go przed apelami o rezygnację.

Więcej o aferze Calderona - czytaj tutaj ?