Kryzys w drużynie szczypiornistek

I LIGA PIŁKI RĘCZNEJ. Szkoleniowiec żeńskiej Pogoni Handball Szczecin Jarosław Szymaniak domaga się od władz klubu usprawnienia działania sekcji i jasnego określenia celów stawianych przed zespołem kobiet w perspektywie kolejnych lat.

Szkoleniowiec długo dusił złość w sobie, ale po blamażu szczecińskiego zespołu w konfrontacji ze słabeuszem AZS AWF Poznań nie wytrzymał. Przegrana może nasz zespół słono kosztować, zmalały szanse na zajęcie 2. miejsca przed rozstrzygającym o promocji do elity cyklem gier.

- Ta sytuacja przelała czarę goryczy. Nie można powiedzieć, że to była celowa akcja, a dziewczyny chciały przegrać ten mecz, bo takie stwierdzenie byłoby krzywdzące. Możliwe, że zniechęcenie, które panuje w zespole, po prostu dało o sobie znać - szuka przyczyny porażki szkoleniowiec.

Skąd kryzys? Od początku sezonu szczecinianki są w czubie tabeli, a zespół ma całkiem realne widoki na awans do ekstraklasy. - W zarządzie nie ma nikogo, kto zajmowałby się sprawami sekcji kobiet. A ja chciałbym wiedzieć, jakie są perspektywy rozwoju przed tym zespołem. To bardzo istotne, bo w zależności od założonego planu - należy budować drużynę kadrowo - tłumaczy trener.

Inny przedmiot sporu to finanse. Od czterech miesięcy zarząd nie wypłaca puli na premię dla zawodniczek. - Skoro kontrakty z zawodniczkami zawierały takie zobowiązania, to powinno się je realizować. Nieprzestrzeganie tych zapisów powoduje, że nie mogę korzystać z systemu motywacyjnego, który mógłby dziewczyny skłonić do lepszej pracy. Są już tego skutki - część czuje się na tyle niedoceniona, że myśli o szukaniu swojego miejsca w życiu, które niekoniecznie będzie związane z piłką ręczną - mówi Szymaniak.

Zarząd widzi to w innych perspektywach: - W czerwcu, gdy zamykać będziemy sezon, nikt nie będzie skarżył się na to, że mamy wobec niego jakieś nieuregulowane zobowiązania - zapewnia Paweł Biały. - Jesteśmy młodym klubem. Mamy problem z przepływem pieniędzy, ale robimy wszystko, by go rozwiązać. W przeciągu tygodnia należności powinny być uregulowane. Szkoda tylko, że przejściowe kłopoty stały się usprawiedliwieniem dla porażki. Czołowe zawodniczki zrozumiały naszą sytuację.

Zmiana na stanowisku trenera? - Będziemy rozmawiać z trenerem Szymaniakiem, ale jeśli stracił zapał do pracy, nie będziemy go trzymać na siłę - dodaje.

Zebranie zarządu zakończyło się wczoraj późnym wieczorem już po zamknięciu tego wydania "Gazety". A w niedzielę szczecinianki podejmą MTS Kwidzyn. Mecz rozpocznie się o godz. 16 w hali przy Twardowskiego.