Cała pula dla Farmutilu Piła

Wielka radość siatkarek i kibiców Farmutilu Piła, który rozbił mistrza Polski, Muszyniankę Muszyna

W tym meczu nawet te trzy punkty zdobyte przez Farmutil za wygraną 3:1 nie były najistotniejsze. Pilskie siatkarki i tak mają spore straty do czołówki ligi, złożonej z Aluprofu Bielsko-Biała i Muszynianki właśnie. Pokonanie mistrzyń kraju i to w takim stylu, w jakim wczoraj zrobiła to Piła, ma jednak spory walor prestiżowy i pokazuje, że być może wahania formy pilanek zniknęły w najlepszym momencie.

- Nie wiem, jak moje siatkarki będą grały po świątecznej przerwie - zastanawiał się trener Farmutilu Jerzy Matlak, który kategorycznie stwierdził, że na razie nie zawraca sobie jeszcze głowy ewentualnym wyborem na szkoleniowca kadry narodowej (Matlak jest kandydatem, podobnie jak Alojzy Świderek). Na razie jego priorytetem jest Farmutil Piła.

Jego siatkarki pokazały, że po świętach grają wręcz lepiej niż przed nimi. Początek meczu miały trudny, bo Muszynianka dobrze zagrywała i objęła dość wysokie prowadzenie np. 13:8 czy 16:10. Siła ataku mistrzyń Polski była wtedy bardzo duża. Jeśli dobrze przyjęły serwis Piły, trudno było je zatrzymać. Farmutil, mimo dobrej postawy Klaudii Kaczorowskiej i Agnieszki Kosmatki, przegrywał wtedy bezdyskusyjnie.

Kaczorowska i Kosmatka były bohaterkami kolejnych partii, w których sytuacja zupełnie się zmieniła. Farmutil przegrywał 1:4, ale straty szybko odrobił i zyskiwał przewagę. W środku zaczęła brylować Alena Hendzel, siedziały zagrywka i atak - wszystko funkcjonowało jak trzeba. Trener Bogdan Serwiński dość szybko zaczął wpuszczać na parkiet zawodniczki rezerwowe, by przygotować się do kolejnej partii.

Wtedy jednak Muszynianka grała jeszcze gorzej. Demolka mistrzyń Polski rozpoczęła się przy 4:4, gdy na zagrywkę poszła Klaudia Kaczorowska. Seria, jaką posłała rywalkom, była rzadko spotykana. Nie chodzi o to, że pilski zespół zarobił wówczas sześć punktów z rzędu, ale o to, że były to punkty głównie bezpośrednio z serwisu. Aż dwukrotnie piłka ocierała się o taśmę i spadała za plecy odwróconej już do niej tyłem rozgrywającej Muszyny Izabeli Bełcik. Siatkarki Muszynianki były zrozpaczone, ale niewiele mogły zrobić. W tym secie zostały wręcz zmiażdżone przez Farmutil, którego morale po tej serii Kaczorowskiej poszło bardzo wysoko w górę. Dopiero w końcówce Muszynianka zmniejszyła rozmiary klęski, bo przecież w pewnym momencie przegrywała już z Piłą 10:19!

Farmutil miał już dwa punkty, walczył jednak o trzeci. Czwarta partia nie poszła tak łatwo, choć tu Piła prowadziła już 8:3. Potem jednak słabsza była zagrywka pilanek, gorszy atak. - Zwycięstwo macie w kieszeni, to od razu musicie odpuszczać?! - denerwował się trener Matlak i po jego uwagach, przy 12:11 poprawiły grę. Przyszła jednak zagrywka Czeszki Ivany Plchotovej przy niekorzystnym ustawieniu w szeregach Farmutilu i zaczęły się problemy. Przy 17:18 trener Matlak postanowił zmienić to złe ustawienie, dokonując podwójnej zmiany z udziałem Edyty Kucharskiej i rozgrywającej Ewy Kasprów. Wejście tych dwóch siatkarek pozwoliło Farmutilowi utrzymać kontrolę nad setem i meczem (choć przy 17:18 pilankom pomógł błąd rywalek). Gdy obie schodziły po pełnym przejściu, było 22:20. Tej szansy pilanki już z rąk nie wypuściły i mistrz Polski został ograny w Pile za trzy punkty. A Farmutil zrewanżował się rywalkom za przegraną w Muszynie 2:3.

Teraz pilska drużyna wyjeżdża do Moskwy na mecz Ligi Mistrzów z rosyjskim Zarieczijem Odincowo.

Farmutil Piła - Muszynianka Muszyna 3:1

Sety : 22:25, 25:19, 25:15, 25:22

FARMUTIL : Sadurek-Mikołajczyk, Kaczorowska, Hendzel, Kosmatka, Teixeira, Bednarek oraz Maj (libero), Kucharska, Wojtowicz, Kasprów

MUSZYNIANKA : Bełcik, Jagieło, Pycia, Frątczak, Mirek, Plchotova oraz Zenik (Libero), Rosner, Pykosz, Śrutowska, Kaczor, Targosz