Trener Palermo: Nadal będę budził wszystkich w nocy!

- Moje dzieci doprowadzają mnie do strasznego stanu, według nich błędnie wybieram każdą formację drużyny i nie rozumiem piłki nożnej. Jestem gorszy niż prezes Zamparini - opowiada Davide Ballardini, trener Palermo

Davide Ballardini od września trenuje Palermo. Właścicielem klubu jest znany we Włoszech biznesmen Maurizio Zamparini, który najpierw zainwestował w Venezię, a w 2002 przejął występujący wówczas w Serie B zespół Palermo. W kilka lat klub z Sycylii awansował do czołówki ligi włoskiej, występował też w Pucharze UEFA. Oczekiwania Zampariniego są jednak dużo większe. Przekonało się o tym już ponad 20 trenerów (15 w Venezii, 7 w Palermo) zwolnionych przez porywczego prezesa. Rekordzistą jest Francesco Guidolin - wyrzucany z klubu trzy razy. W rozmowie z "La Gazzettą dello Sport" Davide Ballardini opowiada o trudnych relacjach z Zamparinim.

Przedłużono z panem kontrakt do końca 2011 roku.

Znam prezesa Zampariniego, a on wie, jaki ja jestem. Między nami są proste relacje, on ma silny charakter i chce na swój sposób interweniować w sprawy drużyny. Ja natomiast chciałbym przenieść swoje pomysły na boisko.

Czasami Zamparini dogryza panu publicznie.

Często jak rozmawiamy jest bardzo zły. Mówi, że nigdy do niego nie dzwonię. Ja mu odpowiadam, że zadzwoniłbym, gdyby pojawił się jakiś problem.

Czy po czterech miesiącach pracy w Palermo mógłby pan naszkicować porównanie z byłym pracodawcą, prezydentem Cagliari Massimo Cellino?

Zamparini mówi to, co myśli. Cellino działa bardziej taktycznie. Obydwaj są bardzo inteligentni.

Po treningu drużyny biega pan przez godzinkę wokół boiska, wieczorem natomiast przyklejony do komputera przygotowuje plan na następny dzień.

Czasem też budzę moich współpracowników w środku nocy, żeby głębiej rozważyć niektóre aspekty. Gdy ktoś wykonuje tę pracę nie może skarżyć się na nieprzespaną noc.

Nadal będę ich budził.

Według zarządu drużyna musi bardziej uwierzyć w swoje możliwości.

Jest zupełnie inaczej, przekonujemy się o tym dopiero po wielkiej próbie.

Czyich rad słucha pan najchętniej?

Sacchiego, robię to bardzo często, ale ponad wszystkimi jest "Nadel" Bianchedi - to mój punkt odniesienia każdego dnia.

A pana dzieci Elia, Leo i Amedeo?

Doprowadzają mnie do strasznego stanu, według nich błędnie wybieram każdą formację drużyny, nie rozumiem piłki nożnej. Jestem gorszy niż Zamparini.

Articles reprinted in this issue in collaboration with La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it are copyrighted 2008 by The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. All rights reserved. Artykuły opracowane we współpracy z La Gazzetta dello Sport/www.gazzetta.it. Wydawca The RCS Quotidiani S.p.A. Companies, Inc. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Więcej o: