Jerzy Engel o zarabianiu 20 tys zł. "Nikt się nie oburzał"

Jerzy Engel opowiada, czym zajmuje się jako "dyrektor sportowy PZPN".

Zarząd PZPN: Oburzenie na wysokie zarobki Engela

Gazeta Wyborcza i Sport.pl podały w czwartek, że zarząd PZPN nie chce zaakceptować wynoszącej 20 tys. zł pensji dyrektora sportowego związku Jerzego Engela.

Michał Szadkowski: W środę zarząd PZPN znów wybrał pana na dyrektora sportowego...

Jerzy Engel: A "Gazeta" napisała nieprawdę. Nikt nie oburzał się na moje zarobki. Ta kwestia nie była dyskutowana. Zostałem powołany na tych samych zasadach, na których pracowałem przez ostatnie dwa i pół roku.

Będzie pan zarabiał 20 tys. zł?

- Nie podjęto tego tematu. Mówiono bardziej o kwestiach technicznych. Na mocy nowego statutu nie mogę już prowadzić działalności gospodarczej i wystawiać związkowi umów.

Czym w PZPN zajmuje się dyrektor sportowy?

- Mamy mnóstwo reprezentacji juniorskich. Od U-13 do U-21, męskich i kobiecych. Ktoś musi to wszystko koordynować, zatwierdzać plany, rozmawiać z innymi federacjami w sprawie organizacji meczów. Niedługo dyrektorów sportowych czeka konferencja UEFA, na której będzie rozstrzygała się przyszłość futbolu.

To znaczy?

- Chodzi o organizację rozgrywek juniorskich. Będziemy dyskutować m.in. o przyszłości reprezentacji U-21. Tam grają już przecież profesjonaliści, których kluby nie chcą zwalniać na mecze. To bardzo ważne kwestie, przecież właśnie z młodych wyrastają wielkie gwiazdy.

W Polsce także ma pan tyle obowiązków?

- Oczywiście. Najważniejsze kwestie dotyczą licencji trenerskich. Ich przyznawania i kontrolowania. Według przepisów po zwolnieniu trenera przez sześć tygodni klub może prowadzić trener bez licencji. A mówimy o Ekstraklasie, I i II lidze.

Nie mógłby się tym zajmować Wydział Szkolenia lub wiceprezes Antoni Piechniczek?

- W hierarchii związku jestem nad szefem Wydziału Szkolenia Dariuszem Śledziewskim, a pod prezesem Piechniczkiem. Funkcji dyrektora sportowego nie wymyślono wczoraj.

Ulatowski trenerem Bełchatowa