Łukasz Grzeszczyk w Widzewie? To możliwe

Pomocnikiem Wisły Płock bardzo poważnie zainteresowany jest słynny Widzew Łódź. - To prawda - potwierdza Janusz Matusiak, wiceprezes Wisły Płock i ojciec byłego reprezentanta Polski Radosława, który dopiero co kontrakt z Widzewem podpisał

Jak udało nam się dowiedzieć szefowie łódzkiego pierwszoligowca usilnie starają się pozyskać Łukasza Grzeszczyka. To młody środkowy pomocnik - w tym roku skończy 22 lata. Jest wychowankiem Narwi Ostrołęka, skąd w 2006 r. trafił do grającej ówcześnie w ekstraklasie Wisły. Wtedy rozegrał swój jedyny dotychczas mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej. Później występował jeszcze m.in. w Mazowszu Płock i Zniczu Pruszków.

W rundzie jesiennej Grzeszczyk znów grał w Płocku. Wystąpił w 16 meczach pierwszej ligi, m.in. zagrało przeciwko Widzewowi w Łodzi, zdobył jedną bramkę. - To bardzo dobry, utalentowany piłkarz. Na pewno ma duże możliwości - ocenia jeden z trenerów pracujących w ekstraklasie. Nie on jeden zwrócił uwagę na tego gracza, bo już teraz sprowadzić go do Gdańska chcą działacze Lechii. Ale Widzew też i jest tego znacznie bliższy. Sęk w tym, że Grzeszczyk ma ważny kontrakt z Wisłą i Widzew musi go wykupić. Co na to Jerzy Ożóg, prezes płockiego klubu? - Rzeczywiście, jest taki temat - przyznaje. - I jesteśmy skłonni porozumieć się z Widzewem.

Ale wcale nie musi do porozumienia dojść. Wszystko przez to, że w grudniu piłkarz przedłużył o kolejne 1,5 roku kontrakt z nafciarzami. - Dodatkowo wpisaliśmy w nim bardzo wysoką kwotę odstępnego - wyjaśnia Janusz Matusiak, wiceprezes Wisły. - Jeżeli Widzew zapłaci te pieniądze co do złotówki, to nawet nie będziemy mieli nic do powiedzenia. Skąd to odstępne? Po prostu chcieliśmy, żeby Łukasz dalej u nas grał.

Według naszych informacji łodzianie chcieliby zapłacić mniej, ale na to z kolei nie chce zgodzić się Wisła. - Jak już mówiłem interesuje nas pełna kwota, inaczej nie ma o czym rozmawiać - twardo zaznacza Matusiak.