Euroliga koszykarzy - Asseco na tarczy

Koszykarze Asseco Prokom Sopot bez szans w meczu Euroligi z Barceloną. Potwierdziło się to, co widzieliśmy już w meczach z innymi faworytami - samą ambicją nie da się wygrać. Potrzebne są jeszcze umiejętności

Gortat znów pomógł Magic

Drużyna z Katalonii przyjechała do Sopotu bez największej gwiazdy Juana Carlosa Navarro, który wrócił do Barcelony po roku występów w NBA. W Memphis Grizzlies grał dobrze, ale z Barcelony dostał ofertę nie do odrzucenia - zarobi ponad 5 mln dolarów za rok gry, czyli tyle, ile wynosi budżet klubu z Sopotu! Navarro od kilku tygodni miał kłopoty z kręgosłupem, choć w sobotę zagrał jeszcze w prestiżowym meczu ligowym z Tau Caramika Vitoria, rzucił 19 pkt. Do Sopotu jednak nie przyjechał, ale mistrz Polski nie potrafił tego wykorzystać.

Wydawało się, że w meczu z Prokomem nie zobaczymy też innej gwiazdy Barcy - Jaki Lakovicia, ale on niespodziewanie był w składzie. I już w pierwszej kwarcie pojawił się na parkiecie. Wszedł na boisko w 7. minucie, po czasie, o jaki poprosił trener gości Xavier Pascual. Jego zespół przegrywał bowiem 6:13 i szkoleniowiec Barcelony nie wytrzymał. Po przerwie, oprócz Lakovicia, wpuścił też na boisko Davida Andersena. Obaj dali dobrą zmianę, ale to nie pomogło, bo Prokom grał świetnie. Trafiali David Logan (13 punktów do przerwy) i Daniel Ewing, pod koszem dobrze grał Pat Burke. Ale pięknie było tylko do 12. minuty, kiedy po punktach Burke'a mistrz Polski prowadził 25:15. Kolejne sześć minut Barcelona wygrała - uwaga! - 18:0. Prokom nie istniał w ataku, nie radził sobie w obronie. Bohaterem Barcy w tym okresie był rezerwowy Roger Grimau, który nie tylko zatrzymał Logana, ale zupełnie niespodziewanie był nr 1 również w ataku. We wcześniejszych ośmiu meczach Euroligi Grimau rzucał średnio 5,6 punktu. W Sopocie tylko w drugiej kwarcie zdobył 11 punktów. Prokom leżał na łopatkach, a niemoc drużyny przerwał dopiero Przemysław Zamojski, który w 18. minucie trafił za trzy. Prokom przegrywał 28:33.

Nadzieja wróciła na początku trzeciej kwarty. Znów świetnie zaczęli Logan z Ewingiem, Prokom wygrał pierwsze cztery minuty 9:0 i prowadził 44:40. Ale Barca ponownie fantastycznie odpowiedziała, bo kolejny fragment trzeciej kwarty wygrała 14:1 - serię gości, po dziewięciu punktach z rzędu, znów przerwał Zamojski, który trafił rzut wolny. Kiedy Barcelona prowadziła 54:45 widać było, że w drużynie z Sopotu wiara maleje. Mistrz Polski walczył, ale zespół z Katalonii kontrolował przebieg gry. A kiedy drużyna Prokomu - wykorzystując ostatnią deskę ratunkową - postawiła w obronie strefę, to natychmiast rozstrzelali ją Gianluca Basile, Andre Barrett i Ersan Ilyasova.

Po tej porażce Prokom musi patrzeć, co zrobią inni. Najważniejszy mecz odbędzie się w czwartek na Litwie, gdzie Żalgiris Kowno zagra z Nancy (godz. 18.45, transmisja w Canal+). Jeśli Prokom ma awansować, to Żalgiris nie może przegrać, ale też wygrać więcej niż 13 punktami.

Kwarty: 20:12, 15:28, 13:18, 16:18.

Prokom: Logan 19 (1), Ewing 11 (3), Burrell 8, Archibong 2, Hrycaniuk 0 oraz Burke 13 (1), Zamojski 9 (1), Dylewicz 2, Nesović 0, Szczotka 0.

Barcelona: Ilyasova 14 (3), Basile 9 (3), Trias 4 (1), Santiago 2, Sada 0 oraz Grimau 14, Andersen 12 (1), Barrett 8 (2), Vazquez 6, Barton 4, Laković 3 (1), Rey 0.

Pozostałe mecze 9. kolejki: Żalgiris Kowno - SLUC Nancy, Montepaschi Siena - Panathinaikos Ateny (oba mecze w czwartek).

Czy Asseco awansuje do Top 16?
Więcej o: