Koszykarka-modelka: Toruń dla chłopaka z Bydgoszczy

Jestem już zdrowa, po kontuzjach nie ma śladu. Czuję głód koszykówki, a Energa teraz to idealny klub dla mnie - mówi Agnieszka Szott, nowa zawodniczka toruńskiego klubu, a w przeszłości jedna z najlepszych koszykarek ekstraklasy.

Rozmowa z Agnieszką Szott

Filip Łazowy: Dlaczego akurat Toruń?

Agnieszka Szott: Wracam po kontuzji. Chciałam potrenować razem z dziewczynami z Energi. Działacze i trenerzy zgodzili się i mogłam uczestniczyć w zajęciach. A dlaczego akurat Toruń? Z kilku powodów. Jednym z nich jest... mój chłopak. To wioślarz, mieszka w Bydgoszczy. Mielibyśmy blisko do siebie. I macie. Można już powiedzieć, że będziesz zawodniczką Energi? - Myśle, że jest na to duża szansa. Ja chcę grać w Polsce, w Toruniu. Wszystko jest na dobrej drodze, by tak własnie było. Sezon rozpoczynałaś w Izraelu. Dlaczego wróciłaś do kraju? - Ze względu na kontuzję pleców. Przestałam grać. Nie było sensu tam siedzieć. Później zdecydowałam się wrócić do Polski. Jednak nie żałuję tego, ze opuściłam Gorzów i wyjechałam do Izraela. Tam gra jest bardzo szybka. W klubach też są Amerykanki, a poziom naprawdę wysoki.

Było niebezpiecznie?

- Słyszy się o wybuchach i wojnach w okolicy. Ja zupełnie tego nie odczułam. Nie widziałam takich scen. Dla mnie to było zupełnie obce. Jak zdrowie? - Już na nic nie narzekam. Jestem po badanich i wizycie u lekarza. Czuję się świetnie, jestem głodna gry w koszykówkę. Na treningu rzutowym czułam sie bardzo dobrze. Myślę, że nie ma już przeszkód, bym znów mogła grać. Problemów z aklimatyzacją w Toruniu nie będzie. - Zgadza się. Z większością zawodniczek miałam już okazję grać w pierwszej "piątce". W reprezentacji juniorek i seniorek grałam razem z Emilią Tłumak i Patrycją Gulak. W Odrze Brzeg - z Joanną Chełczyńską. Grałam też wspólnie z Iloną Jasnowską. Dobrze znam wiele dziewczyn z Energi. Na co stać drużynę już z Agnieszką Szott w składzie? - Obserwuję rozgrywki Ford Germaz Ekstraklasy. Liga w tym sezonie jest bardziej wyrównana. Wisła/CanPack Kraków i Lotos Gdynia nie mają monopolu na zwycięstwa. Jednak uważam, że w play-off ciężko będzie pokonać te zespoły. Natomiast o pierwszą "czwórkę" rywalizują cztery drużyny: CCC Polkowice, AZS Gorzów, Energa i ROW Rybnik. Każda z tych drużyn ma spore szanse. Wszystko będzie możliwe. Myślę, że trener Elmedin Omanić ma ciekawy zespół, który stać na walkę o medale. Jednak nie będzie to łatwe.