Co dalej z Rogerem?

Za i przeciw Rogerowi. Czy Guerreiro zostanie Polakiem na dłużej? Zdaniem Cezarego Kucharskiego Brazylijczyk nie był wart naturalizacji

Nantes nie chce Rogera ?

To był niesamowity rok w życiu Rogera Guerreiro. Najpierw w ekspresowym tempie został Polakiem, potem zagrał na wymarzonej wielkiej imprezie. Na Euro 2008 nie zawiódł jako jeden z nielicznych. Zdobył jedynego gola dla Polski. Kiedy w 30. minucie meczu na Praterze wbił piłkę do siatki, ukląkł i wznosząc ramiona do nieba, zadedykował gola ojcu, którego stracił w grudniu. Kiedy schodził z boiska, polscy fani wstali z miejsc i oklaskiwali go na stojąco. Nawet ci, którzy jeszcze kilka miesięcy wcześniej, gdy ważyły się losy jego obywatelstwa, wywieszali na ligowych stadionach transparenty z napisem: "Roger, nigdy nie będziesz Polakiem".

Pomysł nadania mu obywatelstwa w ekspresowym tempie wywoływał protesty. Wielu irytował prący do spolszczenia Rogera Leo Beenhakker, który zapewniał, że nie mamy piłkarza o takich predyspozycjach i umiejętnościach, choć wcześniej zapewniał, że "Polska to kraj wybitnych piłkarskich talentów".

Cezary Kucharski, były reprezentant, a dziś ekspert i agent piłkarski, twierdził, że Roger to nie jest zawodnik formatu Emmanuela Olisadebe, który w dodatku spędził w naszym kraju znacznie więcej lat i miał polską żonę. - Gdy zyskiwał polskie obywatelstwo, był jednym z najskuteczniejszych napastników Europy. A gdy trafił do polskiej kadry, z miejsca okazał się jej zbawcą. Jego dziewięć goli w eliminacjach dało drużynie Jerzego Engela przepustkę do mundialu w 2002 roku.

W kadrze zadebiutował zaledwie miesiąc przed rozpoczęciem Euro 2008 - 27 maja przeciwko Albanii. Po kolejnym meczu z Danią 1 czerwca stało się jasne, że dla Beenhakkera będzie na turnieju piłkarzem kluczowym. A jednak w meczu z Niemcami trener nie wystawił go w pierwszym składzie. Dopiero w drugiej połowie zmienił kontuzjowanego Macieja Żurawskiego. I od razu błysnął. Kiedy w pierwszych dwóch akcjach niemiłosiernie ograł Marcella Jensena, na tego ostatniego nawrzeszczał kapitan rywali Michael Ballack, a potem wskazał Rogera Torstenowi Fringsowi, który dwa razy ostro sfaulował Brazylijczyka. Również z Austrią był najlepszym piłkarzem z pola w polskiej drużynie. Zawiódł z Chorwacją, jak cała drużyna.

- Podtrzymuję zdanie, że Roger nie był wart naturalizacji. Zdrowy Łukasz Garguła gra nawet lepiej od niego. Roger nie potrafi sam przesadzić o losach meczu, jak Olisadebe. Gra dobrze w meczach, w których cała kadra gra dobrze - z Czechami, z Irlandią. Ale kiedy wszystkim nie idzie, jak ze Słowenią czy Słowacją, Brazylijczyk nie jest w stanie swoją grą poderwać kolegów. Niczym się wówczas nie wyróżniał, a powinien, skoro zrobiono dla niego takie odstępstwo - mówi dzisiaj Kucharski.

I dodaje, że to samo można powiedzieć o jego grze w Legii. Kiedy drużyna wygrywała - błyszczał jako jeden z wielu, ale już w trudnych meczach z Lechem Poznań czy Wisłą Kraków nie błysnął geniuszem. - W dodatku ogranicza drużynę, bo ktoś musi za niego pracować w defensywie. Owszem, na Euro 2008 wypadł najlepiej ze wszystkich kadrowiczów z pola, ale nie miał takiego wpływu na drużynę, jak inni naturalizowani Brazylijczycy: Pepe i Deco w Portugalii, Mehmet Aurelio w Turcji czy Marcos Senna w Hiszpanii. To zawodnicy o wiele większego formatu - mówi Kucharski.

- Roger na pewno przydaje się kadrze, ale rzeczywiście jakoś szczególnie jej nie odmienił - przyznaje Grzegorz Mielcarski, inny były reprezentant Polski, a dziś ekspert Canal Plus, który wcześniej opowiadał się za przyznaniem obywatelstwa Brazylijczykowi. - Nadal uważam, że jest świetnym piłkarzem, jednym z trzech najlepszych w lidze, jeśli chodzi o rozgrywanie, grającym na pozycji typowej "dziesiątki". Bardzo szybko myślący na boisku. Napastnicy kochają takich partnerów jak on, którzy zepsują cztery, sześć zagrań, ale kilka zawsze będą mieli wspaniałych.

- Mam Rogerowi do zarzucenia to, że nie widać u niego determinacji, wkurzenia, takiej sportowej złości, że wyjdę na boisko i będę najlepszy, a moja drużyna wygra. Ma to na przykład Maciej Iwański. No i brakuje mi u niego ustabilizowania formy przez dłuższy czas. Jeśli marzy o dobrym, zachodnim klubie, musi nauczyć się grać na świetnym poziomie nie kilka, ale kilkanaście spotkań z rzędu. Tymczasem jemu nie w każdym meczu chce się udowadniać, że jest wielką osobowością. To dotyczy także gry dla reprezentacji, w której Roger wypada tym lepiej, im większy jest tłum na trybunach. Na mistrzostwach Europy, z Czechami w Chorzowie i z Irlandią przy 50 tysięcznej widowni w Dublinie, błyszczał, ale znikał w meczach we Wrocławiu ze Słowenią i w Bratysławie ze Słowacją - dodaje Mielcarski.

W 2008 roku nie spełniło się tylko jedno marzenie Rogera - o przejściu do wielkiego europejskiego klubu. Mimo błysku podczas Euro, nie było chętnych zapłacić 5 mln euro, a na tyle wyceniła go Legia. Plotki łączyły go z Olympiakosem Pireus i Ajaksem Amsterdam, ale prawda jest taka, że nie było nikogo, kto poważnie interesował się Rogerem. Ostatnio plotkowano o Panathinaikosie Ateny i Dynamie Moskwa i sumach w granicach 3 mln euro. Czy po wyjeździe do wymarzonego klubu, kariera reprezentacyjna Rogera nie uwiędnie jak w przypadku Olisadebe?

Po otrzymaniu obywatelstwa opowiadał, że obiecał kolegom z Brazylii przyjechać tam z reprezentacją Polski na mundial w 2014 roku. - Miałem sen, że w meczu Polski z Brazylią zdobędę zwycięskiego gola - mówił. Ale w świątecznym wywiadzie dla PAP, pytany o najważniejsze wydarzenia w tym roku, stwierdził, że był nim... zakup mieszkania w Brazylii.

- W Warszawie mieszkanie wynajmuję i na razie to mi wystarcza. Może kiedyś poczuję potrzebę, by mieć również własne lokum w Polsce. Zobaczymy - mówi Roger, ale dodaje, że po zakończeniu kariery swoje miejsce widzi wyłącznie w Brazylii. - Oczywiście sentyment do Warszawy pozostanie mi zawsze. Na pewno będę ją odwiedzał. Może niezbyt często i nie w zimie, ale latem będę tu zaglądał... - powiedział.

Więcej o: