Boruc, czyli pozdrowienia znad krawędzi

Kariera najlepszego polskiego bramkarza przypomina wahadło. W tym roku wychyliło się i w stronę światowej czołówki, i w kompletnie przeciwną. Za chwilę może znów być wymieniany w jednym szeregu z Buffonem i Casillasem, ale równie dobrze wahadło może zatrzeć cały mechanizm

Strachan chce zatrzymać Boruca ?

Tylu czołówek gazet, ile zajął w tym roku Artur Boruc, z powodów sportowych i pozaboiskowych skandali, inni piłkarze nie zdołają nazbierać przez całą karierę. Przeżył przy tym jazdę od bohatera do (niemal) zera. Wiosną po raz kolejny prowadził Celtic Glasgow w rundzie pucharowej LM. Na Euro 2008 wzniósł się na najwyższy poziom ze wszystkich kadrowiczów Leo Beenhakkera. Wielu ekspertów właśnie w nim widziało najlepszego bramkarza turnieju obok kapitana mistrzów Europy Ikera Casillasa i Edwina van der Sara. A Celtic dla ewentualnych chętnych postawił zaporową cenę 10 mln funtów.

Trener bramkarzy reprezentacji Polski Frans Hoek chwalił go, że nikt na świecie nie broni lepiej w sytuacji jeden na jeden. - Artur umie się tak świetnie ustawić, że napastnikowi trudno strzelić gola. Ma też niesamowity czas reakcji. Przy tym jest podporą drużyny i gwarantem spokoju z tyłu. Wyłapuje dośrodkowania, wybija strzały z dystansu. Dodaje tym drużynie pewności siebie. Jeśli nawet popełnia błędy, to żaden nie kosztuje drużyny straty gola. Jest wielkim wygranym Euro 2008. Nie mógł już zagrać lepiej - mówił wówczas Holender.

Kłopoty zaczęły się wraz z rozpoczęciem nowego sezonu. Za udział w alkoholowej libacji po meczu z Ukrainą w Kijowie Beenhakker zawiesił Boruca w kadrze do odwołania. W meczach ze Słowenią i San Marino bronił Łukasz Fabiański. Trener Celticu Gordon Strachan upublicznił zaś karę nałożoną na Polaka za podobny incydent na zgrupowaniu w Rotterdamie. Grzywna 50 tys. funtów szokowała wysokością nawet jak na standardy futbolu na Wyspach. Po dwóch meczach zawieszenia Boruc wrócił między słupki reprezentacji. Po przeprosinach Beenhakker uznał, że nie ma sprawy. Podobne podejście okazał Strachan.

Przeżywający turbulencje w życiu prywatnym Boruc zatracił jednak na boisku to, z czego najbardziej słynął: nieprzeciętną koncentrację i grę na najwyższym poziomie w meczach o wielką stawkę. Błąd i gol z jego winy w meczu z Czechami pozostały bez konsekwencji. Ale już w spotkaniu ze Słowacją przesądziły o stracie pewnych trzech punktów i poważnie skomplikowały sytuację reprezentacji w eliminacjach do mundialu w 2010 roku. Po meczu w Bratysławie Beenhakker po raz pierwszy ogłosił, że Boruc przestał być bramkarzem numer 1.

W Celticu jego dwa fatalne błędy kosztowały mistrzów Szkocji porażkę 2:4 z Rangersami. W Lidze Mistrzów przestał zaś być "podporą drużyny i gwarantem spokoju z tyłu". Jego Celtic nie tylko nie wyszedł z grupy, ale wiosną nie zagra nawet w Pucharze UEFA, bo okazał się gorszy nawet od Aalborga. Jednocześnie brukowce opublikowały zdjęcia, na których widać, jak podczas rehabilitacji w Polsce po operacji kolana popija alkohol i pali cygaro. Zwieńczeniem fatalnej passy był gol puszczony z ponad 40 metrów w meczu z Hibernian. Po nim nie tylko media, ale nawet legendy Celticu zaczęły się domagać od Strachana odsunięcia Polaka.

Trener nie uległ tej presji. Po pierwsze dlatego, że nie miał kim zastąpić Boruca. Rezerwowi Mark Brown i 20-letni Scott Fox nie są nawet w połowie tak dobrzy. Po drugie, z powodu lojalności. Uważa, że skoro Polak oddał wielkie zasługi klubowi i jemu osobiście, należy po prostu przeczekać jego życiowy zakręt. Dlatego bagatelizował wybryki zawodnika.

- Nie jest tak, że Strachan, pieszcząc się z Borucem, zamiast walnąć pięścią w stół, robi mu krzywdę. Dał mu przecież grzywnę. Strachan prywatnie kręci głową, że z Artura taki "party animal", ale to samo można powiedzieć o innych zawodnikach Celticu, a nawet o asystencie trenera, który niedawno po pijackiej bójce trafił do szpitala - mówi anonimowo dziennikarz z Glasgow.

- Strachan nie jest głupi i wie, że drugi raz taka osobowość jak Polak szybko się w klubie nie trafi. On jest bożyszczem kibiców, legendą, jak Steven Gerrard w Liverpoolu. Kiedy okazuje ludzkie słabości, fani kochają go nawet bardziej i chcą być z nim, kiedy idzie mu źle. Sprowadzając Łukasza Załuskę, Strachan chce Borucowi pomóc. To jego rodak i przyjaciel, a przy tym świetny bramkarz, więc będzie wywierał na niego presję. Wszyscy tu liczą, że nowa sytuacja podziała na niego zbawiennie - dodaje Szkot.

Rok Boruc zakończył świetnym występem w derbach Glasgow. Mistrz Szkocji zachował czyste konto i pokonał Rangersów na Ibrox po raz pierwszy od dwóch i pół roku. Polak znów stał się bohaterem Celticu. Na chwilę czy na dłużej? Na odpowiedź czeka nie tylko Strachan, ale i Beenhakker, który też nie ma kim zastąpić będącego w formie Boruca.

Boruc bezbłędny, Celtic wygrywa z Rangers - relacja ?

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com poleca Mateusz Borek - reklama ?

Więcej o: