Koniec rosyjskiego eldorado

Metalurg Nowokuźnieck przestał płacić swoim hokeistom, koszykarki CSKA z dnia na dzień dowiedziały się, że ich drużyna została rozwiązana, piłkarski Lokomotiw musi obciąć budżet, a CSKA nie ma ani trenera, ani sponsora. W przyszłym roku nie będzie już wielomilionowych transferów do Rosji. Finansowy kryzys mocno dotknął rosyjskiego sportu.

Wiele z czołowych rosyjskich klubów piłkarskich, hokejowych i koszykarskich jest albo bezpośrednią własnością szefów spółek paliwowych lub opiera gros swojego budżetu na przychodach od tego rodzaju sponsorów. Teraz, gdy ceny paliw spadały, kluby na gwałt muszą ciąć wydatki zaplanowane w lepszych czasach.

 

Sytuacja jest tak trudna, że wielu grozi upadłość. Jednym z takich zagrożonych jest piłkarski zespół FK Chimki, który finansowany był przez regionalne władze Moskwy. Gdy uznały one, że nie stać ich na utrzymanie zespołu w ekstraklasie dały Chimki prosty wybór, albo zespół połączy się z innym utrzymywanym przez samorząd moskiewskim klubem - FC Satrun, albo w ogóle przestanie istnieć. - Taka decyzja może tylko pomóc futbolowi w regionie moskiewskim - chwalił decyzję gubernatora dyrektor Saturna Boris Żiganow.

Bogatych kryzys też dotyka

 

Na fuzję nie zgodziła się jednak rosyjska federacja piłkarska. - Nasze przepisy nie przewidują takiej możliwości - mówił prezes Wiatalij Mutko. - Jeśli władze Moskwy nie są w stanie utrzymać dwóch zespołów, to powinny jeden zlikwidować. Kryzys dotyka bogatych Chimki to nie jedyny piłkarski klub, który odczuł finansowy kryzys w Rosji. Nawet niedawny mistrz kraju (2004) Lokomotiw Moskwa też musi ciąć wydatki. Zaplanowany na 2009 r. budżet 70 mln dolarów zostanie zmniejszony o 20 procent. Przeżywający kryzys Spartak Moskwa, który miał w planach budowę nowego stadionu w przyszłym roku, na razie przełożył rozpoczęcie robót na bliżej nieokreślony czas.

 

Problemy ma też zespół CSKA Moskwa, który musi znaleźć nowego trenera (odszedł Walery Gazzajew) i nowego sponsora. Umowa z bankiem VTB (drugi największy w Rosji) wygasa bowiem z końcem roku. Nawet Zenit St. Petersburg, który mógł pochwalić się najwyższym budżetem w całej rosyjskiej ekstraklasie (ponad 100 milionów dolarów) musi w przyszłym roku zacisnąć pasa. Głównym sponsorem zespołu jest bowiem Gazprom, który liczy się z ogromnym spadkiem cen gazu w przyszłym roku. Podobnie jak w przypadku Spartaka, Zenit będzie musiał na razie zrezygnować z budowy ultranowoczesnego stadionu (miał pochłonąć 800 mln dolarów).

 

Wicepremier ratuje koszykarki CSKA

 

W innych dyscyplinach sportu skutki kryzysu również są widoczne. Dramatycznie wyglądała sytuacja zespołu koszykarek CSKA Moskwa, które zostały wycofane z Euroligi. Klub ogłosił, że rozwiązuje zespół i zawodniczki mogą przejść do każdego innego zespołu. Byt jednej z najlepszych drużyn Europy uratował wicepremier Siergiej Iwanow, bliski przyjaciel szefa CSKA Siergieja Kuszczenki. Dzięki interwencji polityka znalazł się sponsor i zespół wrócił do życia. W niepewności żyją też hokeiści drużyn KHL (Kontynentalna Liga Hokeja), która wystartowała pod skrzydłami Gazpromu jako światowa konkurencja dla amerykańskiej NHL. Na starcie udało się pozyskać nawet kilka gwiazd - Jaromira Jagra (Awangarda Omsk) czy Aleksandra Radułowa, który postanowił wrócić do Rosji, choć miał jeszcze ważny kontrakt z Nashville Predators. Zespół z Ufy zaoferował 22-letniemu hokeiście 13 mln dolarów za trzy lata gry. Nie wiadomo, jak kluby poradzą sobie z realizacją podobnych zobowiązań. Na razie problemy z płaceniem zawodnikom na czas ma Metalurg Nowokuźnieck, którego główny sponsor - gigant przemysłu stalowego NKMK - popadł w poważne tarapaty.

 

Z finansowego eldorado w Rosji skorzystali też Polacy. W koszykówkę grają tutaj Agnieszka Bibrzycka (UMMC Jekaterinburg), Maciej Lampe (Chimki Moskwa) i Szymon Szewczyk (Lokomotiw Rostów), w siatkówkę - Maria Liktoras (Dynamo Moskwa) i w piłkę nożną - Mariusz Jop (FK Moskwa), Damian Gorawski (Szynnik Jaroslawl) i Dawid Janczyk (CSKA Moskwa). Nawet jeśli będą musieli wkrótce szukać nowych pracodawców, to jednego mogą być pewni - nigdzie indziej tyle, ile już zarobili w Rosji, by nie dostali.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.